ROBERT
NAUMIUK
O
PSYCHICE LEKARZY
Treść
artykułu: U nieuświadomionych źródeł motywacji wyboru zawodu lekarza. Złożoność
podłoża emocjonalnego a potencjalne zagrożenia w relacji lekarz-pacjent.
Bibliografia.
U
NIEUŚWIADOMIONYCH ŹRÓDEŁ MOTYWACJI WYBORU ZAWODU LEKARZA
Studia
medyczne służą kształceniu osób, które mają pomagać w powrocie do
zdrowia, odzyskaniu utraconych sił czy sensu życia. Co powoduje, że młody człowiek
decyduje się zostać lekarzem, często nie mając odpowiedniego wyobrażenia o
tym jak w rzeczywistości wyglądać będzie jego przyszła praca? Badania
przeprowadzone przez I. Allena dowodzą, że decyzja ta podejmowana jest pod wpływem
świadomej jak i nieświadomej motywacji.
Do
świadomej można zaliczyć potrzeby związane z osiąganiem dobrych wyników w
naukach ścisłych i przyrodniczych, spełnieniem celów lub aspiracji innych osób,
z wiarą, że to dobra, interesująca praca, a także z chęcią pomocy innym
ludziom. Czynnik nieświadomy to wiara w „powołanie lekarza”. Okazało się,
że spośród badanej grupy 640 lekarzy, 60% zdecydowało się studiować
medycynę przed 15 rokiem życia, a 17% kobiet i 10% mężczyzn przed osiągnięciem
wieku 10 lat.
Rolę
motywacji nieświadomej podkreśla też H. I. Lief (1968), który pogrupował 60
studentów pierwszego roku medycyny zależnie od ich motywacji – 32% odpowiadało
wyborom związanym z zainteresowaniami naukami przyrodniczymi na równi z chęcią
pracy z ludźmi (grupy „mature” i „emergent”), a 68% kierowało się
nieuświadomionymi potrzebami neurotycznymi czy nierozwiązanymi problemami z
dzieciństwa (grupy „adjust” i „conflicted”).
Decyzja
nieświadoma służy, według W. D. K. Johnsona (1991), kompensacji dziecięcych
doświadczeń rodzicielskiej niemocy lub emocjonalnego zaniedbania. Doświadczenia
te prowadzą do słabego poczucia siebie i obniżenia samooceny, a także mogą
się przyczynić do rozwoju zaburzeń emocjonalnych i chorób psychicznych
poprzez wytworzenie stanu zależności od pacjentów, emocjonalną izolację i
zaprzeczenie osobowej podatności na zranienie.
Według
M. Klein (1975) człowiek w życiu dorosłym podejmuje próby naprawiania urazów
z dzieciństwa, poprzez dawanie innym tego, co ktoś chciałby dać –
reparacja niemocy (reparation for impotence) lub chciałby dostać – reparacja
emocjonalnego zaniedbania (reparation for emotional neglect) będąc dzieckiem.
Doświadczenie niemocy związane jest z wczesnym narażeniem na chorobę lub śmierć.
K.
Meninger (1959) identyfikuje je z zachwianiem się wiary dziecka w omnipotencję
rodzica, spowodowaną przez jego chorobę czy chorobę rodzeństwa, którego nie
jest ono w stanie wyleczyć. W takiej sytuacji dziecko identyfikuje się z
lekarzem, aby zapewnić sobie w przyszłości bezpieczeństwo. Wyraża
pragnienie bycia zdolnym do uzdrowienia chorego członka rodziny, za którego
chorobę czuje się odpowiedzialne.
R.
J. Friedlander pokazuje, że wybór zawodu medycznego może być związany ze
spełnieniem dziecięcych ratowniczych fantazji „ażeby wszystko było znowu w
porządku”. Powstają one w obronie przed swoimi lękami i gniewem w stosunku
do rodzica. Część autorów uważa, że narażenie w dzieciństwie na chorobę
lub śmierć może wywołać szczególnie silny lęk przed śmiercią, a wybór
zawodu medycznego jest formą obrony psychologicznej przed tym lękiem.
ZŁOŻONOŚĆ
PODŁOŻA EMOCJONALNEGO A POTENCJALNE ZAGROŻENIA W RELACJI LEKARZ-PACJENT
Wybór
zawodu lekarza związany z nieuświadomioną próbą kompensacji wczesnego
emocjonalnego zaniedbania wiąże się z potrzebą opiekowania się innymi, poświęcaniem
im czasu i uwagi, czyli z tym, czego przyszli lekarze sami w dzieciństwie nie
otrzymali. G. E. Vaillant podaje, że osoby specjalizujące się w psychiatrii,
internie, położnictwie, pediatrii, gdzie jest dużo kontaktu z pacjentem,
opisują swoje dzieciństwo jako nietrwałe, rodziców jako nadopiekuńczych a
środowisko domowe jako chłodniejsze emocjonalnie w porównaniu z innymi.
Pojęcie
emocjonalnego zaniedbania zostało rozszerzone przez A. Miller, która zaliczyła
tu także bycie zmuszanym do zaspakajania potrzeb i oczekiwań rodziców (15%
studentów medycyny wybrało studiowanie medycyny z tego powodu), co może być
wskaźnikiem emocjonalnej deprywacji. W sytuacji, gdy dziecko idzie w ślady
rodziców, co często jest uznawane za czynnik pozytywny, może także chodzić
o brak kontaktu emocjonalnego w dzieciństwie, gdyż jak podaje L. A. Gerber
rodzice-lekarze spędzają mniej czasu ze swoimi dziećmi w porównaniu z innymi
rodzinami. W ciągu tygodnia poświęcali oni dziecku dziennie 3 godziny czasu,
które było w centrum uwagi tylko 4 minuty. Kontakt innych rodziców wynosił 2
godziny, a czas szczególnej uwagi 20 minut.
Według
H. Kohuta (1971), w trakcie rozwoju dziecka, dochodzi do wyodrębnienia się dwu
intrapsychicznych struktur „wielkościowego ja” (grandiose
self) – wiara, że się jest najważniejszym i wszechmocnym oraz
„idealnego obrazu rodzica” (idealized
parent imago) – wiara, że rodzic jest doskonały i wszechmocny. Są one
wzmacniane przez rodziców i utrzymują dziecięce poczucie samooceny, tak aby
dziecko przeżywało łagodnie, odpowiednio do wieku „optymalne frustracje”.
Umożliwia to stopniowe zdawanie sobie sprawy z ograniczeń własnych i rodziców.
W
ten sposób dziecko nabywa spoiste i realistyczne poczucie siebie i zdolność
regulowania własnej samooceny. Gdy rozwój przebiega zbyt gwałtownie lub
nieodpowiednio do wieku, dziecko broniąc się przed przykro doznawaną
rzeczywistością świata zatrzymuje się w rozwoju na poziomie archaicznych
struktur.
Czynnikami
zaburzającymi rozwój, jak podaje K. Meninger, może być doświadczenie bycia
chorym lub śmierci w rodzinie. Uniemożliwiają one dziecku rozszerzenie
idealizacji na rodzica, który jawnie zademonstrował swoją słabość.
Idealizacja przeniesiona na leczącego lekarza może spełnić odpowiednią rolę,
a gdy się nie uda dziecko będzie utrzymywać idealny obraz rodzica.
Także
doświadczenie nadmiernych oczekiwań rodziców, kontroli emocjonalnej lub ich
obojętności może doprowadzić do niepowodzenia w adekwatnym odzwierciedleniu
rzeczywistości. Dziecko chce wtedy utrzymać wielkościowe „ja” i potrzebę
jego stałego odzwierciedlania przez innych. Potrzeby te zaspokaja wybór
medycyny, ponieważ wielkościowe „ja” może być wzmacniane przez szacunek
i poważanie pacjentów. Natomiast idealny obraz rodzica może być utrzymywany
dzięki idealizacji i identyfikacji z medyczną profesją.
Konieczność
stałego odzwierciedlania narcystycznych potrzeb rodzi uzależnienie od pacjentów,
szczególnie od doświadczających lekarza, jako posiadającego magiczną władzę.
Zmienia to relację pacjent-lekarz z „pomagającego potrzebującemu” do
„potrzebującego bezradnego”. Potrzeba posiadania pacjentów dla utrzymania
wielkościowego poczucia siebie jest bardzo słabą ochroną i łatwo przestaje
spełniać swoje funkcje w zetknięciu z niepowodzeniem czy niepewnością w
leczeniu, błędami czy śmiercią albo gdy odzwierciedlenie upada. Może wywoływać
to złość i uczucie gniewu w stosunku do pacjenta.
B.
H. Mawardi (1967) dowodzi, że niewyrażone uczucia gniewu są zwracane do wewnątrz,
co powoduje depresję. Jednocześnie utrzymywanie wielkościowego „ja” może
być, o czym pisze A. Miller, obroną przeciwko depresji, która z kolei chroni
przed utratą poczucia siebie, podobnie jak nadużywanie alkoholu i leków.
Potrzeba posiadania pacjentów powoduje, że część lekarzy, pracuje zbyt
wiele godzin, na co nakłada się stres wywołany pracą zawodową. J. Rhoades
uważa, że potrzeba miłości, mająca skompensować dziecięce narcystyczne
urazy może być główną przyczyną przymusu pozostawania w pracy po
godzinach.
Utrzymywanie
wielkościowego poczucia siebie wymaga ponadto represjonowania tych części
osobowości, które mogłyby zrazić do lekarza osoby je podtrzymujące. Może
to prowadzić do trudności w nawiązywaniu bliskich więzi uczuciowych poza
pracą. W świetle badań G. B. Gabarda największym źródłem niezadowolenia
par małżeńskich, w którym jedna z osób była lekarzem były: długi okres
przebywania w pracy, słaba zdolność do intymności i brak wzajemnego
emocjonalnego wsparcia.
Narastaniu
emocjonalnej izolacji sprzyja kształcenie medyczne, które według C. P.
McKegneya, odzwierciedla dynamikę zaniedbujących emocjonalnie systemów
rodzinnych, wzmagając w ten sposób istniejącą już patologię u jednostek
podatnych na zranienie, zamiast umożliwiać rozwiązywanie problemów
wyniesionych z dzieciństwa.
Emocjonalna
izolacja bywa określana jako aleksytymia, czyli brak zdolności lub umiejętności
do okazywania uczuć oraz ich nazywania i określania. Jej źródłem jest według
C. Żechowskiego (1993):
1.
brak czasu dla pacjenta i dla siebie;
2.
wypieranie lęku i postawa – nie mam żadnych problemów;
3.
pobudzenie psychoruchowe związane z nadmiernym napięciem;
4.
komunikacja agresywno-lękowa, związana z zakazem wyrażania uczuć;
5.
poczucie bycia niezrozumianym przez otoczenie, alienacji;
6.
tendencje do uzależnień;
7.
represywny model wychowania i nauczania;
8.
dysfunkcjonalność rodziny – rywalizacja i chłód;
9.
maksymalizm, poczucie omnipotencji.
Autor
wskazuje też na fakt, iż źródłem aleksytymii jest zarówno środowisko
rodzinne jak i organizacja studiów i pracy zawodowej lekarza. Może ona
prowadzić do rozpadu rodziny, alkoholizmu, zaburzeń psychicznych nie tylko u
rodziców, ale także u ich dzieci.
Kolejną
konsekwencją utrzymywania wielkościowego „ja” albo idealnego obrazu
rodzica jest wyparcie się podatności na choroby i stresy, gdyż mogą być one
groźne dla poczucia omnipotencji czy kompetencji zawodowej. Efektem tego może
być niechęć do niesienia pomocy medycznej, kiedy jest potrzebna. Brak troski
o siebie i zaprzeczanie własnej podatności na zranienie jest wzmagane przez
kulturę medyczną, która kładzie nacisk na samopoświęcenie i opiekowanie się
innymi.
Według
K. Green jest to przyczyna samoleczenia się lekarzy, przepisywania sobie leków,
co zostało uznane za najczęstszy czynnik przyśpieszający uzależnienie.
Lekarzom jest znacznie trudniej, niż innym osobom, zaakceptować fakt, iż
potrzebują pomocy, przez co później zgłaszają się do leczenia.
Część
studentów decyduje się zostać lekarzami pod wpływem nieuświadomionej
potrzeby rozwiązania konfliktów z dzieciństwa. Nie wszyscy są w stanie sobie
z nimi poradzić. Uzależnienie od pacjentów, emocjonalna izolacja sprzyjają
powstawaniu depresji, nadużywaniu leków i alkoholu. Stąd wynika potrzeba
wprowadzenia na studiach medycznych zajęć umożliwiających przepracowanie
dziecięcych urazów, popierających rozwój wrażliwości uczuciowej, badających
konflikty osobowościowe tak, by ich traumatyczną siłę zamienić na potencjał
rozwojowy.
Jest
to tym bardziej ważne, ponieważ jak podaje J. Firth-Cozens, studenci i
lekarze, którzy byli bardziej depresyjni jednocześnie mieli skłonność do
bycia bardziej empatycznymi, samokrytycznymi i uduchowionymi. Na podobne
problemy zwrócił uwagę T. Kobierzycki, który prowadził treningi w zakresie
komunikacji i higieny psychicznej w Akademii Medycznej w Warszawie w 1993 roku.
Nie ulega wątpliwości, że badania w tym zakresie powinny być prowadzone i
publikowane, aby zapobiegać „urazowej selekcji” kandydatów do zawodu
lekarza.
BIBLIGRAFIA
Johnson,
W. D. K. (1991), Predisposition to
emotional distress and psychiatric illness amongst doctors: The role of
unconscious and experiential factors, “British Journal of Medical
Psychology” 64, s. 317-329.
Lief,
H. I., & Fox, R. C. (1963), Training
for “detached concern” in medical students, w: H. I. Lief, V. F. Lief,
& N. R. Lief (Eds.), The psychological
basis of medical practice, New York, s. 12-35.
Klein,
M. (1975),
Love,
guilt, and
reparation, and other
works, 1921-1945,
London
Kobierzycki,
T. (1992), Poza miłością i wolnością.
Syndrom uzależnienia psychologicznego, Warszawa
Kohut,
H. (1971), The Analysis of the Self. A Systematic Approach to the Psychoanalytic
Treatment of Narcissistic Personality Disorders, New York
Mawardi,
B. H. (1967), The human element in medical education and medical education research,
“Journal of Medical Education” 42 (3), s. 279-80.
Menninger,
K. (1959), A Psychiatrist’s World: Selected Papers, New York
Żechowski,
C. (1993), Aleksytymia lekarska
(Emocjonalne problemy studentów medycyny i lekarzy), w: Higiena
psychiczna dla studentów medycyny, (red.) T. Kobierzycki, Warszawa, s.
63-74.
[Tekst
ukazał się pierwotnie w „Heksis” Nr 3(4) 1995, Wyd. Eneteia, Warszawa
2010, s. 37-43.]