WALENTYNA WĘGRZYN-KLISOWSKA
EZOTERYCZNA
ROLA LICZB W TWORZENIU MUZYKI
Treść
artykułu: Wstęp, Pitagorejczycy o liczbach, Związki z alfabetem greckim,
fenickim i kananejskim, Teoria Guido z Arezzo, Zakończenie.
Przypisywanie liczbom roli symboli (gr. symbolon znak, cecha, wieszczba, hasło)
było zmysłowym przedstawieniem przedmiotów konkretnych i abstrakcyjnych. Było
też przedstawieniem związków, czynności i właściwości. Spośród symboli
przyjętych w różnych kulturach właśnie znaki liczbowe jako najbardziej
abstrakcyjne stały się najważniejszymi w nauce, sztuce i religii. Wiadomo już,
że w starożytnych kultach religijnych symbole liczbowe oznaczały pojedynczy
znak lub formułę. Przy pomocy hierarchii liczb kapłani sumeryjscy określili
znaczenie swych bogów i przypisali im władzę nad ciałami niebieskimi, żywiołami
i pozostałymi zjawiskami natury (1).
System
sumeryjski, stworzony około cztery tysiące lat temu nie był jedynym w starożytności.
Podobne, nawiązujące do takich samych założeń systemy powstały później w
Indiach, Egipcie i Grecji (2). Dla filozofów greckich liczby stały się niezbędne
do wyrażenia hierarchii wartości, do określenia początku wszechrzeczy, do
wyjścia z chaosu niewiedzy o świecie i o nas samych jako jego cząstek.
Uznanie
przez Pitagorasa myśli, że „początkiem wszechrzeczy” jest jedno, czyli
monada (gr. monas), oznaczało także możliwość określenia zbioru wielości,
posiadającego podobne cechy – przy pomocy liczby 1. Za naturalne podłoże
jedności uznano nieograniczoną dwójnię, czyli diadę (gr. aoristos dyas).
Sprowadzenie symboliki jedności do figury geometrycznej, okręgu podzielonego
średnicą na dwie części, pozwala także zrozumieć system kabalistyczny określający
liczbę 1 (jako praprzyczynę, pierwszy dźwięk, ton, impuls, który do
przejawienia się potrzebuje tchnienia, czyli zasady charakterystycznej dla życia,
a więc ruchu wyrażonego przy pomocy liczby 2. Razem tworzą to, co w jednym ze
znaczeń określano mianem logosu. Jeden i dwa w tym systemie tworzą
nierozdzielną całość. Liczba 2 jest w tym rozumieniu aspektem liczby 1.
Jak
twierdzili pitagorejczycy z monady i nieograniczonej diady, czyli jedności
posiadającej dwa aspekty powstają liczby, z liczb punkty (gr. semeia),
oznaczone liczbą 1, z punktów linie (gr. grammai), oznaczone liczbą 2, z
linii płaszczyzny (gr. epipeda schemata), oznaczone liczbą 3, a z płaszczyzn
bryły (gr. sterea schemata) oznaczone liczbą 4. Z brył powstają ciała możliwe
do zmysłowego poznania (gr. ta aistheta somata) posiadające cztery elementy:
ogień, wodę, ziemię i powietrze. Elementy te przenikają się wzajemnie tworząc
świat rozumny, ożywiony (gr. kosmos noeros, emsychos) o kształcie kulistym. W
środku, według tej teorii, znajduje się centrum. Jak łatwo zauważyć, okrąg
też można wyrazić za pomocą liczby 1 i jest ona często stosowanym symbolem
kuli (3).
Grecy uznali
też, że liczby parzyste są skończone i wyrażają przeciwstawne właściwości
rzeczy. Kosmotwórczą rolę liczby 1 wyrażonej na przykład w postaci okręgu
można także rozpatrywać jako okrąg podzielony na cztery równe części, które
razem tworzą jedność wyrażoną w ruchu liczb 1 + 2 + 3 + 4 = 10. Aspekt
ruchu i wielości w jedności wyraża to działanie. Liczba 10 symbolizuje
bowiem zamknięty cykl działania czterech podstawowych elementów jedności
(4).
Doskonałości
okręgu w muzyce odpowiadała oktawa. Ustalenie interwałów przez podział
oktawy na różne części odpowiadało też podziałowi monochordu, a więc
pewnej całości - jedności, na równe mniejsze cząstki. Odwzorowanie w
liczbach boskiego porządku świata spowodowało utworzenie ciągów – liter,
możliwych do przedstawienia w muzyce w łączeniu ze sobą różnych interwałów,
artykulacji i modeli rytmicznych. Powstały w ten sposób pełny skodyfikowany
system stał się podstawowym katalogiem ezoterycznych znaczeń wyrażanych
najpierw w relacji struktur retoryczno-melodycznych, a następnie
melodyczno-rytmicznych powstałych w oparciu o akcenty słów, liczbowych nośników.
Miały one także charakter znaczeń służących do wyrażania treści
magicznych wykorzystywanych przede wszystkim w obrzędach i liturgii.
Znaczenie
figur ornamentalnych powstałych w ten sposób z ich właściwą intonacją i
sposobami stosowania, a także łączenia ze sobą, tworzyło wiedzę ezoteryczną
przekazywaną drogą mistrz-uczeń w kręgu kapłanów różnych religii. Wierni
biorący udział w obrzędach nie byli wtajemniczani w znaczenie katalogu formuł
stosowanych okolicznościowo przez kapłanów-uczonych. Doświadczenia te
przeniknęły do kościoła rzymskiego, a następnie bizantyjskiego ze starożytnego
Wschodu i Grecji. Ezoteryczne spekulacje powstałe w okresie średniowiecza
sprzyjały tworzeniu różnych abstrakcyjnych systemów teoretycznych. Właśnie
one miały podstawowe znaczenie dla rozwoju muzyki profesjonalnej. Nie bez
znaczenia była tu także grecka teoria ethosu (5).
Ezoteryczność
wiedzy sakralnej spowodowała, że kapłani starożytni utworzyli i stosowali
odrębne pismo do wyrażania poglądów w zakresie wiedzy magicznej i
religijnej. Było to pierwotnie pismo sylabiczne ograniczone do dwóch lub
trzech znaków, sam zapis obejmował tylko spółgłoski. Czytanie tego pisma
przez niewtajemniczonych było niemożliwe, ponieważ dopiero dodanie do zapisu
samych samogłosek nadawało im siłę magiczną, znaczenie i właściwe
brzmienie. Ślady takich praktyk spotykamy w księdze Jecirah, gdzie świat
tworzą trzy Sefiroty. Pierwszy określa brzmienie – czyli intonację. Drugi
– zrośnięty z nim – tchnienie (życie), czyli nadanie formy znaczeniowej.
Dopiero dwa Sefiroty połączone ze sobą, stają się słowem-ciałem, czyli
formułą retoryczno-melodyczną – wyrażoną przez liczbę 3. Można było tu
stosować słowo Bereszit (na początku) lub Beraszit (On stworzył). Utworzona
w ten sposób formuła mogła już wyrażać to, na czym się opierała. Jednakże
bez użycia samogłosek można było tylko tworzyć szkielet określonych znaczeń.
Najpełniej wyraża to wspomniana księga Jecirah – zwana także kabałą (6).
Uzależnienie
alfabetu greckiego od hebrajskiego, fenickiego i kananejskiego w swoisty sposób
powiązało rozumienie interpretacji liczbowej formuł, a to było włączone w
porządek świata. Trzy najwyższe Sefiroty kabały hebrajskiej: pradźwięk –
tchnienie – logos, tworzyły język umowny, który można także nazwać
sakralnym językiem kapłanów. Tym samym, tysiące imion Boga można sprowadzić
do trzech liczb podstawowych, rozumianych jako początek, trwanie i zanikanie.
Takie cechy ma dźwięk. Podstawowe wartości wyrażone w literach-liczbach,
odzwierciedlały także podziały muzyczne. Tak powstały podstawowe pojęcia
konsonansu i dysonansu, harmonii i dysharmonii, a liczba jako zasada rządząca
światem została sprowadzona do jedności. Jej zwielokrotnienia i podziały
dawały różne wymiary rzeczywistości. Podział oktawy na siedem części i
podział koła pozostawiały jednak ułamek niemożliwy do zniwelowania.
Odpowiedniość do zjawisk muzycznych była jednak rzeczywista. Greckie pojęcia
punktu i linii można rozumieć jako dźwięk – melodię, powierzchnię jako
przebieg, a objętość jako formę przestrzenną w ruchu. Razem tworzyły
system religijno-magiczny, dając przyszłej epoce istotne podstawy do tworzenia
muzyki.
Przywiązywanie
wagi do formuł melodyczno-rytmicznych istniało na całym starożytnym
Wschodzie (ragi, maquamy, szarakany, nomosy), notowano je także w ramach wąskich
grup określających akcenty i kierunek melodii. Muzyka ściśle zrośnięta z
kultem religijnym oparta była w całości na tradycji wyrażonej przez
litery-liczby i tak się dalej rozwijała. Dbano bowiem o skuteczność magiczną
modlitw i przestrzeganie właściwej struktury. Charakterystyczne było na przykład
przekonanie, że zmiana słowa wywoływała także zmianę formuły. Religia
chrześcijańska przejęła wiele takich formuł wraz z ich symboliką.
Wszystkie występujące w chorale gregoriańskim melodie mają swoje
odpowiedniki liczbowe w rozumieniu kodu literowego. Alleluia – 10, Amen – 6,
Sanctus – 7.
Znamienne było
także to, że autorzy piszący o muzyce podkreślali ogromne znaczenie znajomości
śpiewu i tradycji z nim związanej. Ta znajomość opierała się na głębokiej
wiedzy ezoterycznej, którą wypełniała przede wszystkim doskonała znajomość
specjalnego zapisu i kryjących się za nim znaczeń i symboli. Znane biblijne
„Pieśni nad pieśniami”, psalmy, lamentacje itd. posiadały specjalne własne
modele rytmiczno-melodyczne, makamy służące do ich wykonania. Zachowały się
niektóre ich nazwy, takie jak na przykład: nginot, gittit i hanchilot,
notowane w języku hebrajskim (7). Zachował się także oryginalny zapis
lamentacji Jeremiasza zawierający specjalne nagłówkowe oznaczenia słów-liter.
Z czasem poszczególne słowa posiadały już własne struktury
melodyczno-rytmiczne, które można było łączyć w różne melodie (8).
Interpretacje liczbowe z teorii greckiej przeniknęły także do traktatów średniowiecznych.
Boecjusz nazywa muzykę wiedzą matematyczną, ściśle związaną z duszą
wszechświata. Przejął także grecką notację muzyczną oraz szereg greckich
terminów określających formuły muzyczne: tonos (9), tropos (10).
Innym źródłem
przenikania wiedzy ezoterycznej była alchemia, zarówno w starożytności jak i
w okresie średniowiecza zaliczana do magii (Egipt, Grecja). Liczne szkoły
ezoteryczne oparte na naukach Pitagorejczyków i Platona, nazywane często
hermetyzmem, swoją działalność opierały bowiem na wiedzy tylko dla
wtajemniczonych (11). Podobna sytuacja pojawiła się w średniowieczu, gdzie chętnie
posługiwano się alegoryczną formą przekazu (12). Tradycja mistyczna wyrosła
na źródłach greckich doprowadziła do powstania nowego racjonalistycznego
sposobu tworzenia muzyki. Spośród średniowiecznych teoretyków muzyki,
najwybitniejszym był zakonnik benedyktyński Guido z Arezzo (992 – ok. 1050).
Konstruując
swą teorię oparł się on w dużym stopniu na poglądach opata z St. Maur –
Odo. Po raz pierwszy zastosował nową notację muzyczną wywodzącą się z
greckiego zapisu muzyki instrumentalnej (litery). Przez zastosowanie zmiany ich
położenia i szereg kombinacji uzyskał osiemnaście znaków rejestrujących różne
noty i figury. Podobnie jak jego poprzednicy zastosował także sylabowy zapis
tekstu wprowadzając tak zwane phtongi, obejmujące skalę głosu męskiego.
Jednakże podstawą jego systemu było zjawisko przechodzenia samogłosek. Pomysł
ten przejął od greckiego teoretyka Nikomachosa i zaadoptował go do alfabetu
łacińskiego w formie pięciu samogłosek: a – e – i – o – u. Podobnie
jak w teorii greckiej, pierwsze „a” zajmowało pozycję centralną jako
symbol słońca.
Przy pomocy
wszystkich samogłosek ułożył system solmizacyjny, uzupełniony dopiero w XII
wieku w szkole franko-flamandzkiej przez dodanie sylaby Si. Pisząc słynny hymn
„Ut queant laxis”, oparty już na tej zasadzie, przestrzegał zasad
literowo-liczbowych. Cały hymn można także wyrazić przez liczbę 11, która
jest symbolem św. Ducha i Chrystusa. W siedemnastym rozdziale swego traktatu
„Micrologus”, Guido z Arezzo tworzy rodzaj poradnika dla uczniów schola
cantorum, który opatrzył znamienną uwagą: „Zaśpiewać można wszystko, co
zostało powiedziane” (13). Bez samogłosek nie mogą powstać ani sylaby, ani
słowa. Przekładając samogłoski na literowe odpowiedniki skali muzycznej
Guido z Arezzo uzyskał 15 dźwięków:
A
– B – C – D – E – F – G – a – b – c – d – e – f – g
– a
Według dalszej instrukcji Guidona z Arezzo skoki interwałowe można wypełniać
dźwiękami przejściowymi. Utworzenie poprzez Guidona całego systemu dźwięków
opartych na samogłoskach było nie tylko podręcznikiem kompozycji, jest także
dowodem na to, że podstawą konstruowania utworów nie były skale, lecz formuły
oparte na literach-liczbach. Zadanie kompozytora polegało na dopasowaniu tych
formuł do potrzebnego tekstu, z którego kolejne samogłoski służyły do
przekładu na dźwięki o konkretne wysokości pochodzące z przyjętej skali.
Zwroty
melodyczno-rytmiczne powstałe w oparciu o te zasady przetrwały w chorale
gregoriańskim, a za jego pośrednictwem przeniknęły do świeckiej muzyki
profesjonalnej, tradycyjnie jednak pozostając na usługach liturgii. Stosowane
od tej pory były zawsze ściśle związane z porządkiem roku kościelnego i
konkretnym tekstem, tym samym spełniały postulat pełnej zgodności znaczenia
– litery – liczby. Był to początek tworzenia muzyki w oparciu o szeroko
pojętą tradycję.
Ułożenie
pełnego systemu solmizacyjnego z użyciem wszystkich samogłosek umożliwiło
wykorzystanie skali diatonicznej. Zgodnie z arytmetyką, liczbą podstawową
serii podlegającej przesunięciom była liczba 4. Obejmowała ona podstawowe
samogłoski: a – e – i – o. Pełny system oparty na 5 samogłoskach, po
dodaniu „u” przedstawił Guido z Arezzo we wspomnianym traktacie, tworząc
jednocześnie całkowity system dźwiękowy potrzebny do komponowania:
a
– e – i – o – u – a – e – i – o – u – a – e – i – o
– u – a
e
– i – o – u – a – e – i – o – u – a – e – i – o – u
– a – e
i
– o – u – a – e – i – o – u – a – e – i – o – u – a
– e – i
o
– u – a – e – i – o – u – a – e – i – o – u – a – e
– i – o
u
– a – e – i – o – u – a – e – i – o – u – a – e – i
– o – u
|
– A – B – C – D – E – F – G – a – b – c – d – e
– f – g – a
a
– e – i – o – u – a – e – i – o – u – a – e – i – o
– u – a
e
– i – o – u – a – e – i – o – u – a – e – i – o – u
– a – e
i
– o – u – a – e – i – o – u – a – e – i – o – u – a
– e – i
o
– u – a – e – i – o – u – a – e – i – o – u – a – e
– i – o
u
– a – e – i – o – u – a – e – i – o – u – a – e – i
– o – u
Wiele lat
potem Guido z Arezzo zwany był wynalazcą muzyki. On bowiem jako pierwszy i
jedyny stworzył system komponowania muzyki oparty na starożytnej symbolice
liczbowej połączonej z racjonalizmem. Skuteczność religijna uzyskanych figur
była powiązana ze stosowaniem właściwych akcentów. W ślad za podręcznikiem
kompozycji powstały spekulatywne traktaty muzyczne opisujące skale, które
następnie dopasowano do istniejących już formuł. Zmieniały się one w
rozwoju historycznym osiągając coraz bogatsze kształty w zależności od
panującego stylu, techniki i możliwości wykonawczych. Wspólna jednak była
podstawa religijno-filozoficzna, posiadająca głębokie korzenie azjatyckie,
egipskie, hebrajskie i najdoskonalsze – greckie.
Interpretacje
teoretyków średniowiecznych znacznie przyciemniły obraz „tworzenia
muzyki”, uznając za podstawę skale muzyczne, które powstały przecież jako
zjawisko wtórne. Szereg innych konsekwencji i interpretacji sprawiło, że
trzon takiego właśnie myślenia trwa do dnia dzisiejszego. Każda analiza
muzyczna pomija ten istotny aspekt powstawania dzieła muzycznego, jego tożsamość,
właściwą genezę podstawowego materiału melodycznego i jego rozwój. Mimo
wielkich zmian jakie dokonała teoria i średniowieczna interpretacja zjawisk
muzycznych, sposób myślenia „wynalazcy muzyki” – Guidona z Arezzo nie
został jednak całkowicie zarzucony.
Zasada
tworzenia muzyki skonstruowana przez niego, została utrzymana w baroku jako
jedna z metod strukturowania formalnego. Przykładem jej stosowania jest „Conclave
Thesauri magnae artis musicae” z 1719 roku cysterskiego zakonnika z Pragi –
Mauritiusa Vogta (14). Podobnie jak Guido z Arezzo stworzył on system
magicznych formuł melodyczno-rytmicznych o możliwości dowolnego
przestawiania. Ślady myślenia opartego na tradycji greckiej występują także
w muzyce współczesnej. Wyrazem tego są magiczne kwadraty występujące w
utworach Romana Haubenstock-Ramatiego, twórczość Edgara Varese nawiązująca
do struktury kryształu, a także większość dzieł Antona Weberna. Ezoteryczną
symbolikę liczbową, operowanie strukturami i modelami retoryczno-melodycznymi
oraz rytmicznymi możemy odnaleźć, między innymi także w twórczości
Karlheinza Stockhausena (15) i Luciano Berio (16). Mimo tak wielkich zmian
stylistycznych jakie dokonały się w rozwoju muzyki, wszędzie można dostrzec
działanie tradycyjnych formuł melodyczno-rytmicznych. Ich kształt, struktura
i przesłanie jakie ze sobą niosą sięgają korzeniami do dalekich wzorów
starożytnych z doskonałymi modelami greckimi na czele.
PRZYPISY
(1)
Por. Rudolf Ranoszek (1988), „Religie Mezopotamii”, w: „Zarys dziejów
religii”. Praca zbiorowa, red.: Józef Keller, Wiesław Kotański, Witold
Tyloch i Bogdan Kupis, Warszawa, ss. 237- 259.
(2)
Por. Georges Ifrah (1990), „Cyfry i litery”, s.158-167; „Litery, cyfry,
magia, mistyka”, ss. 168-172; „Indie – kolebka współczesnej
numeracji”, ss. 200-222, w: „Dzieje liczby czyli historia wielkiego
wynalazku” („Les chiffres ou l’histoire d’une grande invention”), tłum.
z francuskiego S. Herman, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź
(3)
Por. Jamie James (1996), „Muzyka sfer. O muzyce, nauce i naturalnym porządku
wszechświata” („The Music of the Spheres. Music,
Science, and the Natural Order of the Universe”), tłum. z angielskiego:
Mieczysław Godyń, Kraków, ss. 45-46, 51-64. Juan
Eduardo Cirlot (2000), „Kula”, w: „Słownik symboli”, tłum. z hiszpańskiego
I. Kania, Kraków, ss. 214-215.
(4)
Juan Eduardo Cirlot, „Liczby”, w: „Słownik symboli” („Diccionario de
símbolos”), op. cit., ss. 224-229.
(5)
John Gray Landels (2005), „Muzyka w życiu, poezji i dramacie Grecji”, w:
„Muzyka starożytnej Grecji i Rzymu” („Music in ancient Greece and Rome”),
wyd. II, tłum. z angielskiego M. Kaziński, Kraków, ss. 17-40, 61, 129-148.
(6)
Juan Eduardo Cirlot, „Litery”, w: „Słownik symboli”, op. cit., ss.
231-235. Por. „Księga Jecirah. Klucz Kabały”, tłum. ze starohebrajskiego,
wprowadzenie i komentarz M. Prokopowicz, Warszawa 1994.
(7)
Por. Curt Sachs (1981), „Muzyka w świecie starożytnym” („The rise of
music in the ancient Word”), tłum. z angielskiego Z. Chechlińska, Warszawa,
s. 82.
(8)
Ibidem, s. 85.
(9)
Ibidem, s. 218, 236, 276.
(10)
Ibidem, s. 218, 236, 240, 271, 273, 276; por. też: „Tropus”, w: „Riemann
Musik Lexikon, Sachteil”, red. Wilibald Gurlitt i Hans Heinrich Eggebrecht,
Mainz 1967, ss. 996-997.
(11)
Roman Bugaj (1991), „Hermetyzm”, Wrocław, Warszawa, Kraków. Por. też:
Franz Liessem (1969), „Musik und Alchemie“, Tutzing
(12)
Roman Bugaj, „Średniowieczna alchemia europejska”, w: „Hermetyzm”, op.
cit., s. 139-165.
(13)
Fragment pełnego tekstu brzmi: „Perpende igitur quia sicut scribitur omne
quod dicitur, ita ad cantum redigitur omne quod scribitur. Canitur igitur omne
quod dicitur, scriptura autem litteris figuratur…”. Curt Sachs podaje, że
nabożeństwo w synagodze oparte na czytaniu Pisma świętego „było całkowicie
przeniknięte muzyką”, por. „Muzyka w świecie starożytnym”, op. cit. s.
82. Były to antyfonalne kantylacje, kantora i gminy.
(14)
Podaję za: Helmut Kirchmeyer, „Vom historischen Wesen einer rationalistischen
Musik. Eine Studie über die Verwandlung der musikalischen Kombinationskunst von
Guido z Arezzo bis zur Gegenwart”, w: „Die Reihe. Informationen über
serielle Musik“, red. Herbert Eimert i Karlheinz Stockhausen, Wien 1962, ss.
20-21. Kirchmeyer podał tę informację
za Scheringiem.
(15)
Por. Ryszard Mieczysław Klisowski (1999), „Rola improwizacji wokalnej w
utworze »Stimmung« Karlheinza Stockhausena, w: „Wokalistyka i pedagogika
wokalna”, „Zeszyt naukowy” nr 74, Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego,
Wrocław, ss. 50-71.
(16)
Por. Ryszard Mieczysław Klisowski (2000), „Rola ezoterycznej symboliki w
konstrukcji i realizacji utworu na solowy głos żeński – „Sequenza III”
Lucian Berio”, w: „Wokalistyka i pedagogika wokalna”, „Zeszyt naukowy”
nr 77, Akademia Muzyczna im. Karola Lipińskiego, Wrocław, ss. 164-177.
[Pierwsza
wersja tego artykułu ukazała się w Heksis Nr 1/1996, ss. 15-18.]