TADEUSZ KOBIERZYCKI
DIONIZYJSKIE
MOTYWY OPERY „KRÓL ROGER” KAROLA SZYMANOWSKIEGO
Treść
artykułu: Wstęp; Motyw „króla” w operze Karola Szymanowskiego;
Postkolonialny syndrom w muzyce operowej Karola Szymanowskiego; Premiera w
Warszawie (19 VI 1926); Pierwszy motyw dionizyjski; Premiera w Duisburgu (28 X
1928); Motyw intraseksualny i interseksualny; Drugi motyw dionizyjski; Premiera
w Pradze (21 X 1932); Trzy stany duszy „Króla”; Trzeci motyw dionizyjski;
Zakończenie; Bibliografia.
WSTĘP
Szymanowski urodził się 6 października 1882r. w majątku Tymoszówka na
Ukrainie, zmarł w 1937r. w Lozannie w Szwajcarii. Muzyki uczył się najpierw w
rodzinnym domu. W wieku lat 14 już był w Wiedniu, gdzie po raz pierwszy usłyszał
Wagnera. W latach 1901-1904 studiował w Konserwatorium Warszawskim. Polski
kompozytor nawiązywał początkowo do niemieckiej tradycji romantycznej, łącząc
estetykę Ryszarda Wagnera i Ryszarda Straussa. Potem zwrócił się do
estetycznego i filozoficznego witalizmu. Charakter witalistyczny mają na ogół
pierwsze dzieła młodych twórców, którzy wątki erotyczne chętnie łączą
z wątkami religijnymi.
Pierwotna twórczość
ludzi często wyrażana jest za pomocą „świętych reguł” (Rytuały,
Algorytmy, Hymny, Mity, Przypowieści). Mają one swoje kanoniczne zbiory
(Kodeksy, Wzorce Literackie np. Biblia, Ewangelie, Koran, Kabała itp.). Analiza
tych dzieł powinna być dokonywana z perspektywy teologicznej, gnostyckiej,
kabalistycznej itd. obok analizy logicznej, biograficznej lub estetycznej. Dwie
opery Karola Szymanowskiego takiej analizy się domagają. Są nimi „Hagith”
(1912-1913) i „Król Roger” (1918-1924).
Opera „Król
Roger” powstawała w różnych miejscach Europy i Ameryki – w czasie pobytu
w Rosji, na Ukrainie, w Polsce, w Austrii i w USA. Jej głównym odniesieniem
symbolicznym była starożytna Sycylia II wieku naszej ery. Modelem scenariusza
była historia króla Rogera II, na dworze którego przebywał jego mentor i
wielki geograf – Mohamed Edrisi, mędrzec tamtego wieku, mistrz mistrzów
ludzi wtajemniczonych w zagadki „całego świata”.
W warstwie
psychologicznej opera ukazuje przejście Szymanowskiego od systemu symbolicznego
matki (kultura dzieciństwa, system marzeniowy) do systemu symbolicznego ojca
(kultura dorosłości, system idealny).
W libretcie
„Króla Rogera” krzyżują się trzy główne wątki: „kapłański” (akt
I), „królewski” (akt II), „mądrościowy” (akt III). Za sprawą modnej
dziś teorii genderowej reżyserzy i krytycy podkreślają znaczenie warstwy
erotycznej jako siły indywiduacyjnej, prowadzącej człowieka od „ja” (i
jego maski) do „jaźni” (jego demaskacji), do odsłonięcia potrzeb, które
są czym innym na początku i czym innym na końcu drogi życiowej.
Spośród
wielu inscenizacji dopiero David Pountney właściwie odczytał libretto opery
„Król Roger”, nadając jej konsekwencję, opartą na dionizyjskiej
religijno-erotycznej warstwie przekazu. Mój tekst jest oparty na analizie
archetypalnej idei wtajemniczenia mistyczno-erotycznego w świat przemian, które
dokonują się w cyklu życiowym człowieka.
MOTYW
„KRÓLA” W OPERZE KAROLA SZYMANOWSKIEGO
Do grupy kompozytorów zajmujących się analizą archetypu „Króla” należą
między innymi: Georg Friedrich Händel – „Kserkses” (śmierć władcy),
Igor Strawiński –„Król Edyp” (król jako ofiara nieświadomości), Karol
Szymanowski – „Król Roger” (król wobec „nowych czasów”), Krzysztof
Penderecki – „Ubu król” według A. Jarry’ego (król jako symbol głupiego
władcy), itd.
Wiele dzieł
o tematyce „królewskiej” poświęcono królom Anglii i Brytanii (np. Hektor
Berlioz „Król Lear” op. 4, Witalij Bałakiriew „Król Lear”, Edward
Grieg „W grocie Króla gór” ze suity „Peer Gynt”, Camille Saint-Saëns
„Henryk VIII”. Polskiemu królowi Bolesławowi Śmiałemu poświęcił swój
utwór Ludomir Różycki. Do narracji „królewskich” można zaliczyć także
jednoaktowy utwór „Hagith”, operę, która powstała w czasach, gdy Ukraina
jako dawna składowa część Polski znajdowała się pod panowaniem rosyjskich
Carów.
Kiedy
wydawnictwo „Universal” z Wiednia przysłało Szymanowskiemu „parę tuzinów
librett”, wybrał to, które wydało mu się „możliwe” – dramat
austriackiego poety Feliksa Dormanna pt. „Hagith” i napisał do niego muzykę,
włączając biblijny motyw do polskiej przestrzeni duchowej. Ta jednoaktowa
opera była wystawiona w Warszawie w Teatrze Wielkim (13 V 1922 r.). Dalsze
wykonania „Hagith” odbyły się w Darmstadt (1923), a po II wojnie światowej
w Operze Śląskiej w Bytomiu (1962) oraz w Miejskim Teatrze Muzycznym w
Krakowie (1964).
Etniczny,
religijny i erotyczny ton pojawia się w muzyce Szymanowskiego na przemian.
„Widzi pan, jest to opowieść o marzeniu starego króla, który pragnie osiągnąć
z powrotem młodość. Lekarz-czarodziej chce mu tę młodość wrócić przez
piękną Hagith. Ona jednak, choć niewolnica, nie da się zmusić, by służyć
królowi. Woli swój sen na jawie jako grę i fantazję erotyczną z młodym królewiczem.
Stary król umiera, Hagith idzie na ukamienowanie. Młody król przypomina sobie
o niej, lecz otrzymuje już tylko wiadomość o jej śmierci” (Szymanowski
1984, s.364).
Proces
transgresji twórczej Szymanowskiego wzmogła rewolucja 1905 roku i śmierć
ojca, potem wybuch I wojny światowej, wreszcie rewolucja październikowa 1917 i
pierwsza wojna światowa oraz odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918
roku. A oto wypowiedź polskiego kompozytora dla nowojorskiego dwutygodnika
„Musical America” (nr 8) 1921 r. (Rozmawiał John. A. Henderson). „Wojna
– powiedział p. Szymanowski – stała się otwarciem drzwi nie tylko w
muzyce, ale także i w każdej innej dziedzinie myśli, w każdej innej
dziedzinie sztuki. Polska bardzo długo była wpleciona w sieć uwarunkowań
pomiędzy Rosją a Niemcami, nie podlegała własnemu naturalnemu rozwojowi. Z
Rosji szły wpływy słowiańskie, z Niemiec germańskie, tymczasem Polska nie
jest ani tym, ani tym”(Szymanowski 1984, s. 336).
Polska przez
123 lata znajdowała się pod zaborami politycznymi Rosji, Austrii i Niemiec.
Polscy twórcy z konieczności musieli określać swoją tożsamość w
warunkach psychologicznej presji lub politycznych represji, przyjmując, omijając
lub odrzucając kulturowe wpływy zaborców. Odzyskanie niepodległości
politycznej, ułatwiło Szymanowskiemu wyjście spod nacisku zaborczych kultur i
budowę własnego idiomu twórczego.
Rzeczywistość
niewolników i poddanych bardzo często wyrażana jest za pomocą „fantazji
postkolonialnych” na „temat Króla”, jego perypetii osobistych i
systemowych. Przekraczanie własnego statusu zależnego od ograniczeń
etnicznych, kulturowych czy geograficznych umożliwia niekiedy indywidualny
„talent”, który jest dynamizmem transcendującym „ja” w obszary
rzeczywistości fizycznie niedostępnej, zakazanej lub obcej. Te rodzaje
rzeczywistości transcendują także w stronę „talentu”.
POSTKOLONIALNY
SYNDROM W MUZYCE OPEROWEJ KAROLA SZYMANOWSKIEGO
Jak pokazują badania „syndromu postkolonialnego” u osób przez wiele lat
zniewolonych a potem wolnych, w ich świadomości i nieświadomości dokonuje się
odwrócenie znaczeń i wartości. To, co było dotychczas negatywne, staje się
pozytywne, wróg staje się przyjacielem, ofiara katem, niewolnik panem, świecki
duchownym itd. itp. A zatem dawni niewolnicy chcieliby mieć teraz własnych
niewolników, albo dawni demokraci chcieliby być autokratami itd. itp.
Bardzo często
ludzie wyzwoleni spod władzy obcego króla marzą o królu własnym, sytuując
się przy nim nie w roli niewolnika, ale pana, nie ofiary, ale kata, nie głupiego,
ale mądrego. Ta konwersja przybiera często postać perwersji politycznej,
etycznej lub estetycznej. Z takim zjawiskiem mamy do czynienia w twórczości
artystów pochodzących z krajów kolonialnych, którzy nagle stają się
kreatorami światów, z którymi dotychczas walczyli, zmieniając im tylko
etykietę z „obcego” na „swój”.
Artyści w
krajach kolonialnych i postkolonialnych, do których należała Polska muszą
przejść przez duchowy filtr, wyzwalając się z nalotów obcych wzorców życia
i myślenia. Młody Karol Szymanowski musiał je na nowo określić i zintegrować
w swojej osobowości w okresie rewolucji i wojny, która w sposób nieoczekiwany
zmieniła jego dawne orientacje estetyczne.
Szymanowski
zachował pierwotne estetyczne punkty orientacyjne, które dała mu jego
rodzinna Ukraina i kulturalna Rosja (Rimski-Korsakow, Skriabin, Strawiński).
Szukał ich także w projekcyjnych identyfikacjach, w kulturze Austrii i
Niemiec, w osobistych studiach nad muzyką, którą cenił bardzo wysoko, do
tego stopnia, że pisał (i mówił) o swoich studiach w Niemczech, których
nigdy formalnie nie odbył:
„Oczywiście
odczuwam rewolucję w swojej własnej muzyce. Nie ma na to rady. Proszę sobie
wyobrazić sytuację, w której Pana kraj tkwiłby przez sto lat w czymś, co
praktycznie było niewolnictwem, a potem nagle stałby się wolny. Czyż możliwe
jest, by fakt taki nie oddziałał na każdą dziedzinę życia tego kraju?
Trudno to sobie wyobrazić. Wszystkie wartości uległy przeobrażeniu. Mieliśmy
głęboki respekt do niemieckich rzeczy w różnych dziedzinach. Dopiero wojna
otworzyła nam oczy” (Szymanowski 1984, s. 357).
Wypowiedź
Szymanowskiego o studiach w Niemczech to nie jest tylko kompensacyjna
„estetyczno–geograficzna fantazja”, częsta u osób pozbawionych możliwości
realnych kontaktów z idealnymi obiektami, wzorcami i osobami charyzmatycznymi,
ważnymi dla innych wielkich kultur. Jest to także osobiste przekonanie, że w
jego wzorcach muzycznych osiągnięcia niemieckie dorównują wzorcom rosyjskim.
Stanowią dla nich konieczną przeciwwagę. „Tak się myślało w tych
latach”(Szymanowski 1984, s. 358).
Fałszywa
pamięć (zwłaszcza twórców) to mechanizm obronny, którym posługują się
osoby pozbawione podstaw swojej realnej lub wymarzonej tożsamości. O silnej
potrzebie psychologicznego równoważenia braków lub straty świadczy inne
zdanie Szymanowskiego, który znalazł się w USA zarabiając jako pianista i
poznając świat mechanizmów, wpływów personalnych (i materialnych) na losy
kultury zachodniej.
Czytamy
dalej – „Tu, w Ameryce, a także na zachodzie Europy, ludzie nie zdają
sobie sprawy z faktu, ze granica Rosji jest jednocześnie granicą między światem
wschodnim a światem zachodnim”(Szymanowski 1984, s. 357). Wielokrotne doświadczenie
graniczności własnego położenia Szymanowski identyfikuje także w swojej
sztuce, której istotą jest idea graniczności egzystencjalnej i kulturowej.
Identyfikacja
etniczna czy psychologiczna twórcy nie musi być wyróżnikiem jego dzieł.
„Charakter muzyki jakiegokolwiek narodu nie zawsze sprowadza się mechanicznie
do kwestii takich czy innych rytmów. Innymi słowy, ani cała polska muzyka nie
jest utrzymana w rytmie mazurka, ani też cała muzyka utrzymana w rytmie
mazurka wcale nie musi być typowo polska”(Szymanowski 1984, s. 357).
Pytanie o
to, czy muzyka musi (może) mieć „narodowość”, czy kultura może mieć
„narodowość”, w czasach odrodzenia państwowości polskiej i formowania się
narodów europejskich po I wojnie światowej, miało wielkie znaczenie.
Szymanowski wyraźnie stwierdza, ze etnika to nie to samo, co etyka czy
estetyka. Polaryzacja świata na część wschodnią i zachodnią, północną i
południową stanowi do dziś przedmiot badań i analiz sztuki nauk
humanistycznych.
Rosja i USA
stanowiły dla Polaków dwa krańce ówczesnego świata, jeden oparty na
zasadzie imperialnej i postimperialnej, drugi na zasadzie kolonialnej i
postkolonialnej. Na pierwszym dominowały totalitarnie traktowane przymusy, na
drugim globalistycznie traktowane wolności. Pośrodku kształtowały się
nowoczesne kultury, oparte na liberalizmie i demokracji. Podobnie jest dziś. Stąd
być może przesłanie zawarte na początku XX wieku w libretcie „Króla
Rogera” znajduje żywe echo w myśleniu i analizach początku XX wieku.
Europejskie
totalitaryzmy – narodowo-socjalistyczny i komunistyczno-faszystowski – starały
się przerobić królewskie mity starożytnej Europy na powszechny mit
pasterski, wykorzystując do tego celu mitologie i mistyczne funkcje pracy i
erotyki. Dziś takich politycznych i etycznych przeróbek dokonują idee
globalistyczne oparte na regułach demokracji, socjalizmu i liberalizmu, które
dokonują jednocześnie separacji od swoich religijnych i mitologicznych
korzeni, a także dystansują się wobec starożytnych i współczesnych idei i
wzorów kultury świata arabskiego.
„KRÓL
ROGER” – PREMIERA W WARSZAWIE (19 VI 1926)
Prapremiera „Króla Rogera” w dniu 19 VI 1926 r. miała znakomitą dekorację
Wincentego Drabika, malarza i scenografa teatrów warszawskich. „Drabik jest
mocny w Starym Testamencie. Jego dekoracja zrobi na pewno furorę”(Szymanowski
1984, s. 363). Dziś dekoracje za sprawą wielkich artystów, zatrudnionych w
Teatrze Wielkim, także rywalizują z muzyką i inscenizacją spektakli
operowych.
Niewiele
jest wypowiedzi Karola Szymanowskiego na temat premiery „Króla Rogera” w
Warszawie. Kompozytor uważał, że komentarze po premierze były na ogół błędne
i „niesprawiedliwe”, zamierzał je skorygować. Tekst libretta opery „Król
Roger” jest nasycony treściami religijnymi, nawiązującymi do starożytnej
Grecji, Persji, Rzymu, Azji i Europy. Styl pisarski odwołuje się do baśni,
przypowieści, wizji i medytacji, jest ezoteryczny.
Oto fragment
recenzji: „Nie wiem, czy można zrozumieć i uchwycić (w oryginale – »Nie
wiem czy masa zrozumie i uchwyci«) tu
artystyczne piękno zwycięstwa pogańszczyzny nad chrześcijaństwem, helleńskiego
kultu natury nad średniowiecznym zabobonem i okrucieństwem – czy wreszcie
teza: bogiem ten, kto daje najwyższą dozę użycia rozkoszy – zachwycić zdoła
przepojone tylowiekowym katolicyzmem dusze polskie” (Adam Wieniawski nr 166 i
168 „Rzeczpospolita 20 i 22 VI 1926, cyt za. Szymanowski 1984, s. 493).
Tekst jest
naładowany metaforyką religijną, jest „młodopolski”, logoreiczny,
symboliczny, a zatem może być interpretowany tak jak test plam atramentowych
Hermanna Rorschacha. W sposób zależny od indywidualnych projekcji widza i słuchacza
lub czytelnika, innych niż autorska wizja literacka i muzyczna Szymanowskiego.
Krytykowana
przez Szymanowskiego interpretacja A. Wieniawskiego trafnie odsłania
zamaskowane przesłania libretta. Mimo, że nie zgadza się z nią autor muzyki
i libretta, próbując zablokować jego lekturę przez pryzmat opozycji zwycięskie
pogaństwo – pokonane chrześcijaństwo. „Trudno zaiste o dokładniejszą
formułę niezrozumienia zasadniczej idei »Króla Rogera«” (Szymanowski
1984, s.493).
Czytamy
dalej: „Przede wszystkim zidentyfikowanie »średniowiecznego zabobonu i
okrucieństwa« z ideą chrześcijańską. A helleńskiego ducha z tanim
hedonizmem: religia użycia i rozkoszy wprowadza nierozwikłany wprost zamęt
pojęć. Poza tym posądzanie autorów dramatu, wychowanych w najgłębiej pojętej
kulturze katolicyzmu, sięgającego głęboko w ducha hellenizmu o propagowanie
– nie powiem już rozwiązłej, ale wprost bezgranicznie naiwnej idei zwycięskiej
pogańszczyzny, doprowadza ów zamęt wprost do absurdu” (Szymanowski 1984, s.
493-494).
Szymanowski
aspirujący do bycia pierwszym, pod względem znaczenia, kompozytorem polskim,
bał się posądzenia „o wywrotową ideologię” własnej opery. Ale taka ona
właśnie jest, mimo lęków i idiosynkrazji kompozytora i autora libretta. Na
dowód, że oburzenie było słuszne w tym miejscu, krytycy powołują się na
erudycję Szymanowskiego (T. Chylińska zamieściła fotokopie książek
Tadeusza Zielińskiego, największego znawcy kultury greckiej w okresie
przedwojennym w Polsce; por. Szymanowski 1989).
Innymi
autorytetami, na które powołuje się to samo źródło, są Muratow i
Nietzsche. Ciekawe, że trop Nietzscheański obecny w systemie odniesień
filozoficznych Szymanowskiego nie jest dalej badany (choćby ze względu na
inspiracje wagnerowskie Szymanowskiego), ani też nie jest w duchu Nietzschego
realizowany. Niewykluczone, że przynajmniej jeden z librecistów, np. Jarosław
Iwaszkiewicz znał także inne opracowania niemieckie, np. Th. Mommsena, dzięki
któremu problematyka dionizyjska nabrała na znaczeniu na początku XX wieku,
kiedy opublikował on „Epistula consulum ad Teuranos de Bacchanalibus” (CIL,
I2, 581). Chodzi o list konsulów w sprawie praktykowania kultu Dionizyjskiego.
Mommsenem
(1907) podtrzymał większość oskarżeń wysuwanych przez Liwiusza wobec
wyznawców Dionizosa uznających je jako wyraz politycznego spisku godzącego w
podstawy państwa rzymskiego. Być może o takie analogie chodziło librecistom
polskiej wersji opowieści o mistycznych, etycznych i politycznych kontekstach
kultu Dionizyjskiego.
Mommsen
zestawił zjednoczenie Niemiec pod przewodnictwem Prus z podbojem Italii przez
Rzym. Zjednoczenie, dokonujące się przez unifikację języka, kultury i
instytucji politycznych, w obydwu przypadkach było, jego zdaniem, celem nadrzędnym.
To jego zdaniem usprawiedliwiało przemoc wobec wszystkich, którzy w osiągnięciu
tego celu przeszkadzali, a wyznawców Dionizosa zaliczył do takich „czynników
zakłócających”. Kontekst polityczny kultu Dionizyjskiego był bliski twórcom,
którzy funkcjonowali w państwie, mając status poddanych. A więc opera „Król
Roger” mogłaby funkcjonować jako przekaz niezgodny z oficjalnym systemem
kultury i władzy.
Być może
Szymanowski przestraszył się interpretacji, która zrywała psychologiczne
maski jego przeżyć duchowych? W każdym razie była to reakcja obronna,
charakterystyczna dla trafnej identyfikacji „kompleksów” psychicznych twórcy,
które chciałby pozostawić w ukryciu.
„KRÓL
ROGER” – PIERWSZY MOTYW DIONIZYJSKI
Nowe studia o rytuałach dionizyjskich (bachanaliach) przedstawia obszerna
monografia J.-M. Pailler’a (1988). Znajdujemy tu opis wydarzeń z końca 213
r., kiedy Rzym nawiedziła plaga ofiarników i wróżbiarzy obcego pochodzenia.
Opisy ukazują atmosferę niechęci wobec wszystkiego, co można określić jako
nowe i obce rzymskiej tradycji rytuały.
Przyjmuje się
też, że wydarzenia ze 186 r. miały charakter protestu społecznego. Jego
animatorami mieli być przedstawiciele grup funkcjonujących na marginesie
tradycyjnego rzymskiego społeczeństwa: kobiety, niewolnicy, wyzwoleńcy i
oderwani od swoich korzeni cudzoziemcy (por. Gallini 1970).
Stowarzyszenia religijne, niezależne od oficjalnych struktur państwowych,
stwarzały im poczucie wspólnoty i pozwalały na uzewnętrznienie buntu, a
obecny w rytuałach dionizyjskich erotyzm i mistycyzm dawały możliwość
ucieczki od nieprzyjaznej rzeczywistości. Krytycy twierdzą, że teorie włoskiej
uczonej wiele zawdzięczają atmosferze politycznej z końca lat 60-tych XX
wieku, naznaczonych rewoltą kontestującej młodzieży i emancypacją ruchów
feministycznych.
Niektórzy
badacze bronią politycznego i antyrzymskiego charakteru Bakchanaliów, ale
krytykują tezę, iż „erotyczny radykalizm” mógł być w Rzymie u progu II
wieku p.n.e. formą manifestowania społecznego niezadowolenia. Erotyzm, dosyć
wybujały, od dawna obecny był w tradycji helleńskiej. W omawianej relacji
Liwiusza pojawiają się oskarżenia o ekscesy seksualne, którym jedni
udzielali akceptacji, a które inni poddawali negacji (por. Turcan 1972, s.
3-28).
W książce
W. Burkerta „Starożytne kulty misteryjne” (1987) znajduje się twierdzenie,
że częścią wielu obrzędów inicjacyjnych było przedstawianie fikcyjnej śmierci
nowo wtajemniczanych, którym misteria otwierały drogę do nowego życia. Wielką
rolę w obrzędach tych odgrywała również symbolika seksualna, oddziaływująca
na sferę emocjonalną wyznawców.
Niewtajemniczeni,
porażeni obcością tej symboliki, nie rozumieli jej i stąd mnożące się
wobec wyznawców Dionizosa oskarżenia o uprawianie nierządu. Czy tych wiadomości
przestraszył się Szymanowski, twórca demaskujący (świadomie lub nie) ukryte
znaczenie wszystkich systemów religijnych, ich warstwę estetyczną,
psychologiczną, polityczną i erotyczną.
„KRÓL
ROGER” – PREMIERA W DUISBURGU (28 X 1928)
Premiera warszawska była odczytana i wystawiona, zgodnie z najlepszą wiedzą o
tajemnej sekcie dionizyjczyków, którzy tworzyli stowarzyszenie, stojące w
opozycji do oficjalnej kultury. W późniejszych latach Jarosław Iwaszkiewicz
marzył o stworzeniu takiego stowarzyszenia w Polsce, inspirując się tymi
powstającymi w Europie zwłaszcza w latach 20-tych XX wieku (wzorując się na
niemieckim środowisku z Heidelbergu).
Jak można
wyczytać w „Dziennikach” Iwaszkiewicza, nie chodziło mu bynajmniej o
stworzenie ruchu politycznego, ale raczej kulturalnego, opartego na motywach
greckich. Tymczasem „Król Roger” wystawiony w Niemczech wywołał negatywne
reakcje nacjonalistów niemieckich, wyrażone na spektaklu. W ten sposób
paradoksalnie potwierdzony został ukryty polityczny przekaz „Króla Rogera”
wobec mentalności kolonialnej Niemców (jako niedawnych zaborców Polski).
Niemiecka
premiera opery „Król Roger” obyła się w Teatrze Operowym w Duisburgu
(Westfalia) 28 X 1928r. – pod kierownictwem muzycznym Paula Dracha, w reżyserii
Aleksandra Schuma i scenografii Johannesa Schroedera. Odniosła tam spory
sukces, wielu słuchaczy dawało wyraz swojej aprobaty po I i II akcie.
Ale oto, po
III akcie „słyszę z radością, że powodzenie jest jeszcze większe niż po
II akcie. Wreszcie ukazuje się na scenie, ze śpiewakami, reżyserem itd. i oto
wśród frenetycznych oklasków słyszę gwizdy, krzyki, których »przyjazny«
charakter nie pozostawia wątpliwości. Strawiński byłby tym zachwycony, ale
ja byłem całkiem oszołomiony. Co u licha – nie ma nic tak rewolucyjnego w
Rogerze, żeby wzburzyć niemiecką publiczność, która widziała już rzeczy
wszelkiej maści, a co więcej – jest bardzo dobrze wychowana” (Szymanowski
1984, s. 393).
„Reżyser
powiada mi: »Niech pan nie zważa na to, to są Stahlhelmowcy (!!!) – niech
pan tylko wyjdzie«. Wychodzę znowu na scenę. Wielka publiczność, podrażniona
tymi gwiazdami, nie opuszcza sali i oklaskuje w najlepsze, gwizdy się wzmagają,
słowem – trwało to ze dwadzieścia minut, podczas gdy ja musiałem kłaniać
się co najmniej piętnaście razy, zanim zaczęto gasić światła i wszystko
się uspokoiło” (Szymanowski 1984, s. 393).
Wystawienie
„Króla Rogera” w Duisburgu było ważnym wydarzeniem kulturalnym w
Niemczech: „Szczególniej podobała mi się praca reżysera. Dr Schum, młody
i pełen zapału, przypomina naszego Schillera w zamiłowaniach i umiejętności
operowania tłumem. Toteż akcja »Rogera« niesłychanie ożywiła się i
urozmaiciła ruchami chórów i statystów. Zwłaszcza w drugim akcie znaleziono
szczęśliwe rozwiązanie scen zbiorowych, narastania tłumu, niepokoju na
tylnym planie” (Szymanowski 1984, s.395).
Niemcy
wydali specjalną 16-stronicowa broszurę pt. „Karol Szymanowski”, gdzie oprócz
artykułu o „Młodej Polsce” w muzyce, o operze polskiej E. Młynarskiego,
krótkiej biografii, analizy „Trzeciej” symfonii oraz artykułu Ludwiga Lade
z Monachium, zamieszczono też reprodukcje listu kompozytora (z 8 X 1928) ) i
trzy szkice do scenografii projektu J. Schroedera.
Fascynacja
kulturą niemiecką nigdy nie opuściła Szymanowskiego i Iwaszkiewicza. Mogli
czuć wdzięczność, że opuszczając zabór rosyjski zostali docenieni w
Niemczech, podczas gdy w ojczystym kraju traktowani byli jako „obcy”. Zwłaszcza
Szymanowski przez lata był ignorowany przez system oficjalnej kultury i jej
instytucje.
Nawet wtedy,
gdy za sprawą uznania jego talentu został powołany na stanowisko rektora
Konserwatorium Warszawskiego, musiał to stanowisko niebawem opuścić, oskarżony
o lansowanie „obcych” idei w swoich dziełach muzycznych. Oskarżany był o
„wtórność” przez profesorów, którzy twórczość traktowali w sposób
schematyczny, katechizmowy i reliktowy.
„KRÓL
ROGER” – MOTYW INTRASEKSUALNY I INTERSEKSUALNY
Jednym z elementów „obcości”, który negatywnie nastrajał część
polskich elit początku XX wieku wobec twórczości Szymanowskiego i
Iwaszkiewicza były zaszyfrowane w muzyce i libretcie przekazy erotyczne –
motyw interseksualny (perwersyjny) i motyw intraseksualny (inwersyjny).
Zapomnieli, że operę tę można analizować na wzór, jaki dał nam Søren
Kierkegaard, opisując stadia „erotyki bezpośredniej” w operze „Don
Juan” Mozarta, wyróżniając stadium estetyczne, etyczne i religijne.
Nietypowe
przesłania erotyczne nie powinny pojawiać się w operze, choć dopuszczano ich
ukazywanie w teatrze, filmie, poezji czy w operetce, czy też w przekazach
graficznych. Ten restrykcyjny stosunek do motywów związanych z dionizyjskim,
greckim wzorcem erotyki miał swoje sankcje w fundamentalizmie etycznym
proweniencji Judeo-Chrześcijańskiej.
W polskiej
sztuce nie ma wielu erotycznych przekazów w dziełach literackich, filmowych,
teatralnych czy muzycznych tamtej epoki. Poza Witoldem Gombrowiczem, Janem
Lechoniem, Jarosławem Iwaszkiewiczem, Jerzym Andrzejewskim, niewielka grupa
pisarzy i poetów próbowała wprowadzać do obiegu kulturowego dyskurs na temat
odkrywanych w Europie przez psychoanalizę tożsamości seksualnych (pedofilnej,
biseksualnej, homoseksualnej, transseksualnej, nekrofilnej, fetyszystycznej,
itd.).
Władze
religijne i władze zaborcze czy okupacyjne, a także władze wolnej Polski
20-lecia międzywojennego, a potem po II wojnie światowej domagały się
poprawności politycznej, obyczajowej i religijnej. Ostracyzm wobec osób, które
podejmowały próby wyłamania się z systemu religijnych, politycznych czy
militarnych kodeksów zachowania i systemów etycznych, stojących na straży
moralności, był wtedy w Europie i w Polsce niemal powszechny.
Polska miała
wprawdzie Przybyszewskiego, który znacznie wyprzedził odkrycia Freuda, ale te
odkrycia nie miały wpływu na polski krwiobieg kulturalny, głównie dlatego,
że jego teksty pisane były po niemiecku i nie zostały dotychczas przetłumaczone.
Miała też Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który wprowadzał na rynek kulturalny
osiągnięcia pomijanego w Polsce nurtu narracji psychoanalitycznej, głównie
jako tłumacz języka francuskiego, pisarz i dziennikarz.
Z pewnością
w operze Szymanowskiego jest wiele zagadek, które mogą być odczytane na płaszczyźnie
erotycznej ze względu na występujące w niej diady (Edrisi-Król, Król –
Pasterz, Król –Roxana, Roxana –Pasterz itd.) i tworzące się między nimi
wielorakie wielopłaszczyznowe układy połączone z psychologią i
psychopatologią władzy „królewskiej” i „kapłańskiej”, i
„pasterskiej”, a także ich ekspresji „kobiecej” i „męskiej”.
Z powodu
braku wielkich narracji erotycznych w polskiej sztuce, ich współczesne
realizacje są anemiczne, papierowe lub bilbordowe. Brak w nich realnej energii,
jaką mają obiekty erotycznie pełne, jest w nich raczej przekaz na temat
„trzeciej płci”, czyli płci nijakiej (dziecięcej według W. Stekla).
Realizacje te w większości skłaniają się do eksploatowania seksualności
dziecięcej (infantylnej, regresywnej, perwersyjnej itp.). I to jest chyba
dominujący model erotyzacji w polskich sztukach muzycznych i wizualnych.
Genderowa interpretacja opery Szymanowskiego pojawiła się dopiero po II wojnie
światowej, głównie w USA i w krajach Europy Zachodniej, ale także w Polsce.
Nie wiadomo,
czy Szymanowski znał np. książkę Magnusa Hirschfelda „Jahrbuch für
sexuelle Zwischenstufen” i jego koncepcję „trzeciej płci”, rozwijaną
także, choć nieco inaczej, przez jednego z założycieli ruchu psychoanalizy
– Wilhelma Stekla. Czy znał wydawane od 1896 r. w Berlinie czasopismo Adolfa
Branda „Der Eigene” – ośrodek promocji filozofii Maxa Stirnera, a od 1898
otwarcie homoseksualne, aż do 1931. Autorzy, w większości geje, walczyli z
negatywnym wpływem niemieckich lekarzy i psychiatrów na ruch „seksualnego
wyzwolenia”.
W twórczości
muzycznej Szymanowskiego wątek homoerotyczny wysublimowany lub zaszyfrowany
ukazuje się jako erotyzm kapłański, królewski lub pasterski. W zasadzie ten
trzeci typ erotyki mógłby być traktowany jako fenomen homoseksualny wyraźnie
obecny w „Królu Rogerze”. Reżyserzy korzystają dziś chętniej z
ilustracji duchowości erotycznej, obecnej na różnych poziomach estetycznych,
w całym dziele Szymanowskiego.
„KRÓL
ROGER” – DRUGI MOTYW DIONIZYJSKI
Na początku 186 roku p.n.e. w Rzymie konsulowie zostali wezwani do ścigania
tajnej organizacji czyli tzw. „afery Bakchanaliów”, czcicieli greckiego
boga Dionizosa (łac. Bakchusa), czczonego wszędzie tam, gdzie dotarła kultura
grecka. Decydującą rolę w upowszechnianiu jego kultu odgrywali wędrowni kapłani,
depozytariusze wiedzy o rzeczach świętych, przekazywanej z pokolenia na
pokolenie.
Grek przybyły
z Etrurii był pierwszym propagatorem misteriów bakchicznych nad Tybrem. Początkowo
interesowały się nimi same kobiety. Ale kiedy kapłanką greckiego boga została
Pakula Annia z Kampanii (w pierwszych latach II wieku), dokonała takiej
reorganizacji kultu, że do grona jego wyznawców dołączyli mężczyźni. Odtąd
upowszechnił się zwyczaj nocnych spotkań na stokach Awentynu. Ich uczestnicy
byli oskarżani o nierząd i gwałty homoseksualne. Opowiadano, że tych, którzy
opierali się „powszechnemu występkowi” porwali bogowie, albo że składano
ich w ofierze lub ukrywano w tajemniczej jaskini. Rytuałom dionizyjskim oddawało
się wielu ludzi, brali w nich udział także nobilowie.
Wyznawcy
Dionizosa-Bakchusa zbierali się bez wiedzy władz, tworzyli rodzaj
alternatywnego społeczeństwa z dublowaniem instytucji politycznych włącznie.
Stanowili zagrożenie dla istniejącego porządku prawnego. Zachował się
przekaz o tym, że na podstawie donosu złożonego do władz przez Publiusza
Ebutiusza, zmuszanego przez matkę i ojczyma do wtajemniczenia w misteria
dionizyjskie, wdrożono przeciwko wyznawcom greckiego boga postępowanie, na
podstawie nadzwyczajnej procedury prawnej, tzw. quaestio extra ordinem.
Kapłanów
kultu aresztowano i do czasu zakończenia śledztwa zakazano zebrań wspólnot
bakchicznych. Konsul Postumiusz postulował konieczność represjonowania
wyznawców Dionizosa, bo mieli fałszywe wyobrażenia religijne i propagowali
obcą rzymskiej tradycji religię. Uznano ich winnymi sprzysiężenia przeciwko
państwu i wobec wielu zastosowano karę śmierci. Inni, nie czekając na
aresztowanie, woleli wybrać śmierć z własnej ręki.
Senat
rzymski zakazał celebrowania Bakchanaliów w Rzymie i w całej Italii, z wyjątkiem
miejsc, gdzie znajdował się ołtarz lub posąg bóstwa od dawna otaczany czcią.
Senatorowie przyznali sobie prawo wydawania zgody na spotkania wyznawców. Mogło
się ono odbywać, kiedy liczba osób biorących udział w obrzędach nie
przekraczała pięciu. Nie wolno było dionizyjczykom wybierać kapłana ani
tworzyć formalnych struktur stowarzyszenia.
Liwiusz źródeł
„choroby dionizyjskiej” doszukiwał się w Etrurii, skąd miał pochodzić
Grek propagujący misteria nad Tybrem. Europa początków XX wieku była zarażona
„chorobą dionizyjską”. Stowarzyszenia religijne, nowe ruchy religijne
stanowiły alternatywne związki i organizacje, gdzie spotykali się
alternatywnie wobec aktualnej władzy nastawieni intelektualiści i twórcy.
Grupy te
łączyła nie tylko idea intelektualna, ale także idea moralna, idea przyjaźni,
miłości i wolności, która jak zwykle w takich wypadkach przybierała postać
rytuałów, a nawet kultów, rodzaj mistycznych zakonów, w których rodziły się
nowe idee, mające zastąpić dotychczasowy układ władzy politycznej i
religijnej. Były to stowarzyszenia na pół tajne, elitarne, kadrowe, łączył
je jakiś rodzaj identyfikacji sakralnej, opartej na usymbolizowanych rytuałach
witalnych i erotycznych. Takie ugrupowania są groźne dla każdej władzy, bo
nie są sterowalne, mogą rządzić za pomocą idei, a nie instytucji.
Opera „Król
Roger” ukazuje alternatywny projekt władzy, która chwieje tronem i państwem.
Być może wątek polityczny był dla Szymanowskiego ważniejszy niż wątek
religijny i erotyczny. Opera przedstawia pewien wariant „choroby
dionizyjskiej”, w stylu słowiańskim i może nawet szczególnie polskim, gdy
alternatywa rozmywa się w mentalności kobiecej „króla”, a pasterz i jego
męska mentalność znika.
„KRÓL
ROGER” – PREMIERA W PRADZE (21 X 1932)
21 X 1932 r. w rozgłośni
praskiej Karol Szymanowski wypowiedział się na temat pierwszego wystawienia
„Króla Rogera” na scenie głównej sceny operowej Czechosłowackiej Narodni
Divadlo (reżyseria prof. Josef Munclinger) – 21 (piątek) X 1932 r. Śpiewali
Ada Nordenova – sopran, Vladimir Toms – tenor, Jaroslav Gleich – tenor,
partie Rogera Zdenek Otava – baryton. Dnia 23 (niedziela) odbyło się drugie
przedstawienie.
Kompozytor
wyraził przekonanie, że premiera „Króla Rogera” będzie ogniwem kształtującym
czechosłowacko-polskie stosunki muzyczne. „Sztuka bowiem, której chyba
najczystszym wyrazem jest muzyka przemawiając od duszy do duszy, od serca do
serca, przyczynić się winna najgłębiej do wzajemnego przeniknięcia się i
poznania psychiki narodów” (Szymanowski 1984, s. 330-331). Sztuka jest mapą
duszy zbiorowej, zbiorem duchowych wzorców, które wpływają na jej tożsamość,
na psychikę.
O realizacji
„Króla Rogera” w Pradze czytamy: „Najnowszym, wielkim triumfem mistrza
jest premiera jego opery »Król Roger« na najlepszej scenie praskiej.
Rozbrzmiewające w stolicy odrodzonego państwa czechosłowackiego tony
polskiego mistrza podchwytywane były przez radiostacje innych państw
europejskich, lecz najbardziej godnym uwagi jest fakt, iż nawet Niemcy, mimo równoczesnych
antypolskich nagonek domorosłych szowinistów, uraczyły swój naród zupełnie
oficjalną muzyką »des polnischen Komponisten Karl Szymanowski…«”
(Simsund, w: Szymanowski 1984, s. 431).
Szymanowski
mówił: „Chwalę przede wszystkim wysoki poziom artystyczny opracowania mego
dzieła. Dyrekcja Narodnego Divadla poświęciła mej pracy maksimum
organizacji, dyscypliny i trudu. Nie było wobec tego chociażby
najdrobniejszego dysonansu pomiędzy sceną a orkiestrą. Orkiestra ani razu nie
głuszyła śpiewaków, lecz tworzyła godne tło partii wokalnych. Talent i
entuzjazm solistów i zespołów wyładował się w bezwzględnie szczerym
zapale odtwórczym. Premiera praska była pod względem muzycznym i scenicznym
absolutnie najlepszą realizacją artystyczną mojej opery”. (Szymanowski
1989, s. 432).
Polacy są
wrażliwi na pozytywne lub negatywne reakcje obcych na swoje własne dokonania.
Są skłonni dopatrywać się w cudzych opiniach ukrytych intencji, polityki,
konkurencji, czegoś mało szlachetnego. Bardzo często sami uprawiają ten typ
postępowania wobec swoich najlepszych synów. Oto czego dowiadujemy się z
dalszych fragmentów rozmowy: „– Czy opera była transmitowana na rozgłośnię
praską? – Owszem i to nawet na wszystkie rozgłośnie czeskie. Nadawana była
w ten sposób, że podczas antraktu podawał prelegent streszczenie aktu
ilustrowane dla przykładu przez pianistę charakterystycznymi fragmentami
wybranymi umiejętnie z muzyki »Króla Rogera«.
– O ile się nie mylę, Polskie Radio opery tej nie transmitowało? – Tak
jest.
W Polsce
premiera czeska nie była nadawana przez radio. O ile mi wiadomo, dyrekcja
czeskiego radia, a nawet kierownictwo praskiej opery zwracały się oficjalnie
do dyrekcji Polskiego Radia w Warszawie z propozycją udzielenia transmisji
opery. Ale na te nawet dwukrotnie ponawianą propozycję, dyrekcja Polskiego
Radia w ogóle nie odpowiedziała, co wprawiło świat muzyczny w Pradze w niemałe
zdumienie… Zdziwienie to było tym większe, gdyż jednocześnie nawet
nieprzyjazne nam Niemcy transmitowały tę operę polską zupełnie
oficjalnie” (Szymanowski 1989, s. 433).
Samotność
i niezrozumienie lub izolacja są zawsze wpisane w biografię wybitnego twórcy.
Talent zawsze musi walczyć o uznanie ludzi mniej utalentowanych lub miernych.
Los twórczości Szymanowskiego dotyka także naszej (polskiej) struktury
psychicznej, niedojrzałej do konfrontacji ze światem. Negacja czy krytyka nie
wymaga żadnego szczególnego wysiłku. Na szczęście osobowość twórcy
wyposażona jest na ogół w psychiczną moc wielokrotnego odradzania:
„Rozumie się, że ja osobiście nie czuję się w ogóle urażony takim
zlekceważeniem premiery – mówi K. Szymanowski – ale wspominam o tym
dlatego, bo zdaniem moim, nie przyczyniają się tego rodzaju pociągnięcia do
podniesienia naszego prestiżu za granicą. Mnie osobiście wydarza się to już
po raz drugi. Mianowicie, jeszcze we wrześniu br. (1932) poświęciło mi radio
wiedeńskie zupełnie samorzutnie cały wieczór i nadawało mój koncert, którego
również Radio Polskie wtedy nie przyjęło. Ale to mnie nie zraża!” (Szymanowski
1989, s. 433).
Recepcja
pierwszych dzieł Szymanowskiego nie była w Polsce entuzjastyczna, nawet
przyjazna. Krytycy chętnie widzieli w niej skłonności do ulegania wpływom
muzyki rosyjskiej i francuskiej. Lepiej reagowano na muzykę późniejszych
okresów, inspirowaną etnicznie, opartą na góralskich rytmach, realizującą
duchowy wzorzec charakteru narodowego, typu histeryczno-skirtotymicznego (por.
E. Brzezicki).
„Wedle
zdania mego przyjaciela Grzegorza Fitelberga, będzie premiera mej opery
wystawiona w Warszawie. Rozumie się, że zawadziłbym nią również i o Lwów,
gdzie ponadto wykonany będzie wedle wszelkiego prawdopodobieństwa mój balet góralski
„Harnasie” (Szymanowski 1989, s. 433). Warto jednak dodać, że nie
wystawiono baletu „Harnasie” we Lwowie.
Przez wiele
lat medytacyjna, mistyczna w wyrazie muzyka Szymanowskiego nie była doceniana.
Być może w jego nowej recepcji paradoksalnie pomogła „Symfonia pieśni żałosnych”
Mikołaja Góreckiego, która ma rys idiomu Szymanowskiego. Pojawił się też
nowy nurt zainteresowań muzyką operową Szymanowskiego, która jest wschodnim
wariantem zachodniego motywu utraty boskiej władzy, długotrwałej reakcji żałoby.
Pomaga w tym moda na nową religijność i odkrywanie jej związków z estetyką
i erotyką.
„KRÓL
ROGER” – TRZY STANY DUSZY „KRÓLA”
Pierwsza
sekwencja libretta opery „Król
Roger” zaczyna się od greckich i hebrajskich słów Hagios Hagios, Hagios (po
trzykroć Święty), Kyrios (gr. Pan), Theos (gr. Bóg), Sabaoth (hebr. Pan Zastępów)
– biblijne wezwania imienia Boga, którego czczą Cherubiny, Moce i Majestat.
Jedną z archetypowych figur „opery” jest postać (rola) Króla, jako
duchowego i politycznego zastępcy Boga na ziemi. Król jest bratem, synem lub
lustrem Boga. Jest łącznikiem i kapłanem życia zbiorowego. Król musi go
kreować i naśladować, być jego obrazem i wyrazem.
Król
ustanawia sens dzięki swojej pozycji w strukturze społecznej i kosmicznej.
Ustala ciągłość, porządek między niebem a ziemią. Żeby go nie zerwać,
ma swego zastępcę, „przyrodniego brata”. Jest mu przeznaczony, jako
przyjaciel, kochanek, nauczyciel, sędzia itp. Jako „Swój” (symbolon) albo
jako „Obcy”, „Oddzielony” (diabolos), wróg i ofiara – która ginie,
znika, zmienia tożsamość, umiera.
„Bratem Króla”
może być – wędrowiec, głupiec, biedak, pomyleniec, ślepiec, ktoś wywołujący
nadzwyczajny niepokój. Pojawienie się „zastępcy” Króla może dostarczać
sił lub je odbierać. Libretto Szymanowskiego i Iwaszkiewicza jest zbudowane z
antynomii – boski Król i jego dwór przeciw boskiemu Pasterzowi i jego
towarzystwu. Pierwsza sekwencja tekstu opery zawiera to wezwanie o powrót mocy
i sprawiedliwości wobec grzechu i winy.
Siła
erotyki, dotąd ukryta i stłumiona, staje się intrygująca i porywająca.
Energie erotyczne ujawniają się jako destruktywne siły królestwa.
Reprezentantem nowej rzeczywistości antropologicznej jest ukryta część
osobowości Króla (i królestwa), którą wyraża zawsze „najniższa” w
hierarchii społecznej osoba (tu: „Pasterz”). Dzięki „pasterzowi” to,
co alternatywne, staje się normatywne.
Siłą
kreacji według Carla G. Junga jest w przemianie duchowej człowieka – „Anima”,
energia kobieca, którą reprezentuje tu „żona Króla” (Roxana) – „Królowej
ustami przemawia ptak mądrości” (Libretto). Operowy apokryf Szymanowskiego
opisuje lokalną historię, która łączy hebrajską teologię ekskluzywnego
Boga z grecką teologią Boga inkluzywnego, mistyczną kosmologię z polityczną
teologią.
Bogiem
Szymanowskiego jest Chrystus, żydowski mesjasz, który uznaje się za
reprezentanta Boga Jedynego. Jego przyjęcie i uznanie przez część ludzi
dokonało podziału w łonie samego Boga i w łonie ludzkości. Pasterz jest
mesjaszem innego Boga, jego uznanie grozi podobnym podziałem i chaosem
antropologicznym. „Ukarz go Panie! Niech nie bluźni, niech nie obraża
Chrystusa Pana! Królu, sędzio sprawiedliwy!”. Te słowa wskazują na zagrożenia
jakie płyną stąd dla królestwa.
Pasterz –
„To młodzik; włos ma miedziany, kędzierzawy, ubrany w skórę koźlęcia
jak każdy pasterz. Oczy ma jak gwiazdy i uśmiech pełen tajemnicy”. Znaki bóstwa
chronią go i wyróżniają. Nie można go usunąć lub zabić, bo pochodzi z
porządku teologicznego. Objawia się jako człowiek, ale jest to bóg. Znakami
szczególnymi „Pasterza” jest jego postać, głos, „oczy” i „uśmiech”.
Głosi chwałę „Nieznanego Boga”. Uznany jest za bluźniercę.
Szymanowski
nawiązuje w swojej operze (misterium teologiczno-politycznym) do ikonografii
greckiej, której ślady znajdujemy u Platona, w miejscach, gdy mówi on o duszy
i jej wyobrażeniach. Zmieszany jest on z mitem pasterskim (por. „Pasterz”
Poimandresa), z przekazem, który w pierwotnym chrześcijaństwie należał do
jego kanonu. Motyw ten zawierają też niektóre ezoteryczne ewangelie,
konstruowane przez ugrupowania duchowych wyznawców sekty Chrystusa, w ramach
aleksandryjskiego greko-judaizmu.
Pasterz to
zmarginalizowany lub nieuznany albo nieznany i tylko zapomniany aspekt Boga, którym
jest dla Szymanowskiego Piękno – „Mój Bóg jest piękny jako ja”.
Pasterz jest młodym bóstwem zastępującym Orfeusza i Dionizosa, Narcyza i
Edypa, świętych Gangesu i Beneresu, Adonisa i Don Juana (bóstwa Byrona i
Shelleya).
Młody Bóg
patrzy w lustro, aby zobaczyć swoją twarz, jest bezskrzydły i skrzydlaty, wędrowiec
świata, ziemski i niebieski; jest natchnieniem kobiecych serc i oczu,
kochankiem mistycznym; obuty w złote pantofle, odziany w szaty z różanych zórz,
lśniący motyl, jest bóstwem wzroku, żyje w tym, co widzi, w tym, co go
otacza, i tym, co go osłania i dekoruje.
Językiem
Pasterza jest zielony cień lasów, szept dalekiego morza, grom burz na podsłonecznych
oceanach. Jego energiami są – złudzenie i prawda, wolność i ból. „On
kocha” i grzeszy, bluźnierca i prorok. Jak Bóg Nietzschego – Zaratustra,
choć jeszcze „Chrystus złoty” rzuca swój blask z ołtarza. „Królu,
Panie, ukarz go!” Ten język i ta energia zmienia twarde serce Roxany.
Druga
sekwencja
libretta ukazuje konfrontację Pasterza i Króla. Ich dialog jest oparty na
negacji i transformacji relacji prorok – bluźnierca. Dzieli ich siła duchowa
– otchłań śmierci i piekło, czarnoksięska moc. Dopełnia je taneczny śpiew,
szlochanie fal i żar krwi. Świat Króla i świat Pasterza łączą te same
nadzieje i nieszczęścia. Wielcy poeci angielskiego romantyzmu Byron i Shelley,
podobnie jak protestancki teolog, ojciec egzystencjalizmu Søren
Kierkegaard, uważali, że poezja jest nową religią.
Pasterz ma
talent syntoniczny i katatoniczny – „Z piekieł dna czarnoksięską
czerpiesz moc!”. Żyje w symbiozie ze śmiercią – „ W otchłań śmierci
wiedziesz tłum!...” Ta syntonia jest wyrazem archetypalnej „dramaturgii”.
Co jakiś czas następuje zmiana perspektywy, to, co prawe staje się lewe, to,
co lewe staje się prawe, to, co z przodu zostaje w tyle, to, co z tyłu,
przechodzi do przodu. Jak mawiał Heraklit, „droga w górę i w dół jest
jedna”.
W czasach
chrześcijańskich i rzymskich, naznaczonych przez judaizm, droga w górę i w dół
była też jedna, ale droga w górę (anodos) i w dół (katodos) stała się
nie ta sama, ale inna, przeciwna. W prawie żydowskim i rzymskim decyduje logika
symetrii lub asymetrii, dynamika nadwyżki i niedoboru, przymus wymiany, zasada
nierównowagi, stany skrajne, mechanizmy walki, które przeciwstawiają się
antycznej regule harmonii i równowagi.
W libretcie
„Króla Rogera” konglomerat zasad i norm, wzorców i antywzorców,
synkretyzm kulturowy i aksjologiczny, religijny i polityczny pozwalają rozluźnić
hierarchię, dokonywać zmian, masek i postaw. Zmuszają do prowadzenia gry
egzystencjalnej opartej na wielu zasadach i komplikują komunikację. Bezsens
pojawia się jako chaos (symbol złego losu). Król traci swoje stałe miejsce,
zastępuje go bóstwo wędrujące (Pasterz), kapłan bez świątyni, król bez
królestwa, pan bez władzy politycznej. Król i Pasterz są obrazami tego
samego bóstwa – jedno jest stacjonarne i imperialne, patriarchalne, drugie
– wędrowne i matriarchalne.
Historię Króla
i Pasterza można opisać jako proces indywiduacyjny. Dla Króla Cieniem jest
Pasterz, on wyjawia jego tęsknoty, marzenia, ukryte potrzeby, seksualne
fantazje, wolę mocy, urojenia wielkościowe i niemoc. Na jej drodze jako siła
indywiduacji pojawia się „Anima” (Romana), która budzi świadomość
erotyczną Pasterza.
Pasterz jest
edypalnym symbolem Króla, ujawnia jego kompleksy i dlatego potrzebna jest
interwencja Roxany. Ona jest ich pierwszym stabilizatorem („Anima”). Drugim
jest Edrisi („Wielki Mędrzec”), mieszkający w pałacu Króla. Dzięki nim
świadomość Króla i Pasterza odnajdują siebie na poziomie duchowym. I po
spotkaniu mogą się rozstać jako samodzielne energie życia, bez walki i bez
ran.
Pasterz, w
planie religijnym, jest symboliczną postacią, przedchrześcijańską syntezą
bogów greckich Apollina i Dionizosa, który objawia się jako mesjasz, Chrystus
(w skórze „koźlęcia”). Być może o to chodziło Szymanowskiemu, gdy
inicjował krytykę recenzji Wieniawskiego, akcentującego tylko dionizyjski
aspekt libretta w premierowej inscenizacji warszawskiej.
Współczesne
interpretacje idą po tych trzech liniach – po linii Apollińskiej,
Dionizyjskiej (lub ich syntezie) oraz po linii dekonstrukcyjnej, która za
problem główny bierze szyfry erotyczne sztuki. Pasterz jest ikoną religii
antycznych, przychodzi z różnych mitologii, symbolizując jej wątek witalny,
erotyczny, buntowniczy, ale wobec jej struktury zależny.
Jego działanie
jest związane z projekcją młodości, męskości, która szuka związku z
elementem kobiecym, w formach fizjologicznych, psychologicznych i
socjologicznych. Jest wolny, a więc jego siła przyciągania jest
nieograniczona. Pasterz jest też ikoną „kultury kobiet”, ich ukrytym bóstwem,
które działa na zmysły, niezależnie od ich przynależności kulturowej,
religijnej, czy politycznej.
Trzecia
sekwencja
libretta opery ujawnia, że Król nie jest zagrożony przez Pasterza, który
reprezentuje zbiorową nieświadomość jego otoczenia. Jeden jest aspektem
drugiego, jego przeciwieństwem, które się ujawnia w chwilach kryzysu.
Indywiduacja „Króla” sięga poziomu Jaźni. „Król strzaskał swój spiżowy
miecz… Na sąd się stawił wielki Król!”. Ten sąd jest sądem przemiany.
Władzę nad bohaterem przejmuje Rzeczywistość, ukryty aspekt Jaźni
–„Boga”, który pojawia się w fantazjach Króla. Emocjonalny proces
odrodzenia Króla dokonuje się dzięki energii kobiecego elementu i dzięki
aktowi separacji edypalnej – odejście Pasterza.
Teraz główną
rolę przejmuje symboliczna postać nadwornego geografa. „Edrisi!. Skrzydła
rosną! / Obejmą cały świat! / A z głębi samotności, z otchłani mocy mej
przejrzyście wyrwę serce, w ofierze słońcu dam!” Zapowiedź magicznej,
religijnej i mistycznej ofiary z własnego „serca” przypomina religie
kardiopatyczne. Właściwie dopiero inscenizatorzy angielscy podjęli się
interpretacji tego wątku w 2009 r.
W
rzeczywistości, Edrisi, Idrisi, Abu Abdallah Mohammed (1100-1166) był jednym z
największych geografów arabskich epoki średniowiecza. Odbył liczne podróże
po Afryce Północnej, Azji Mniejszej i półwyspie Iberyjskim. Na zamówienie
króla Sycylii, Rogera II sporządził pierwszą od czasów Ptolemeusza wielką
mapę Ziemi. Mapa Edrisiego, znana też jako „Charta Rogeriana”, ukazuje
wiedzę geograficzną Arabów, która w tym okresie znacznie przewyższała
wiedzę europejskich uczonych.
Edrisi
syntetyzuje odkrycia Ptolemeusza, relacje podróżników arabskich, wiadomości
zebrane w czasie pobytu na dworze Rogera II oraz własne podróże. Jego opisy
zawierają dokładny obraz Europy południowej i południowo-zachodniej, krajów
mahometańskich w Azji i Afryce, oraz wiele szczegółów dotyczących Chin i
Dalekiego Wschodu. Jego rola realizowana jest w ukryciu, na poziomie nieświadomości,
która steruje systemem poznania nieba i ziemi.
Wielcy
geografowie byli w starożytności czczeni na równi z ludźmi świętymi,
boskimi, znali świat nie tylko z perspektywy odbytych podróży, ale
perspektywy mistycznej, kosmologicznej, z perspektywy Boga. Tylko On widzi świat
jako całość. Inscenizacja angielska z 2009 r. ukazała dokładnie sytuację
Króla Rogera z dwu perspektyw – Edrisiego i Roxany, traktując je jako obraz
erotycznej gry i rytuałów praktykowanych w ramach dionizyjskiej sekty, jaka
działała w II wieku po Chrystusie, kiedy ustalał się dopiero jego kult
religijny, zastępujący kult erotycznego Pasterza kobiet.
„KRÓL
ROGER” – TRZECI MOTYW DIONIZYJSKI
Autor klasycznej monografii o kulcie Dionizosa w Italii A. Bruhl (1953) wykazał,
że kult greckiego boga cieszył się w Etrurii już pod koniec I wieku dużą
popularnością. Udowodnił, że religia dionizyjska w Italii, prócz helleńskiego
rdzenia, zawierała wiele elementów rodzimej italskiej tradycji, a pierwiastki
bakchiczne odnaleźć można w kultach bóstw o italskich korzeniach, np. w
starym kulcie Liber Pater.
Niekiedy
przyjmuje się, że pod wpływem Etrusków, a nie bezpośrednio Greków, kult
Dionizosa-Bakchusa nabrał orgiastycznego charakteru. Świadczyć ma o tym
kierownicza rola kobiet w początkowej fazie rozwoju Bakchanaliów.
Dzięki
kampanii wykopaliskowej (1968-1973) w Bolsena (etr. Velzna, rzym. Volsinie),
prowadzonej przez archeologów ze Szkoły Francuskiej w Rzymie, udało się uściślić
datę powstania zespołu na około 200 rok p.n.e. oraz datę zniszczenia na lata
osiemdziesiąte II wieku. Znaleziono wtedy – terakotowe elementy wystroju
„bachicznego”, pusty tron, w podziemnej Sali – boki tronu zdobią wyobrażenia
dwóch bakchoi, wchodzących na siedzące pantery, trzeciej z widocznych postaci
towarzyszy paw.
Te zwierzęta
zajmują ważne miejsce w klasycznych wyobrażeniach orszaku dionizyjskiego, bo
upamiętniają wyprawę Dionizosa do Indii. Odnaleziono kilka innych sal, basenów
i cystern, służących oczyszczeniom, oraz długi chodnik zakończony schodami.
Był to dromos, czyli symboliczne zejście do Hadesu.
Ośrodek
etruski był miejscem kultu publicznego, a nie, tak jak w Rzymie, sekretnego.
Niepokojąca jest zbieżność w czasie takich wydarzeń, jak zniszczenie
centrum kultowego w Etrurii i wystąpienie władz rzymskich przeciwko wyznawcom
Dionizosa. Jak pisze J. Granet (1990) sprawa Bakchanaliów zaistniała w Rzymie
tylko dlatego, iż kult Dionizosa ze swoją doktryną i specyficznymi rytuałami
znalazł nad Tybrem wielu wiernych wyznawców.
W najnowszej
inscenizacji „Króla Rogera” angielskiego reżysera Davida Pountneya wydaje
się, że wszystkie te „dionizyjskie” odkrycia zostały w inscenizacji
wykorzystane. W sposób estetycznie, technicznie, muzycznie a więc artystycznie
doskonały. Reżyser dokonał mądrościowej (współczesnej) interpretacji dzieła
Szymanowskiego, odstawiając na bok wątek kapłański (dwie stojące jak
kolumny lub granice bramy szaty kapłanów). Cała akcja rozgrywa się na
schodach, które są greckim teatrem, świątynią, połączoną z tajemnym zejściem
do podziemi (zapadnie).
Ten potrójnie
skonstruowany świat jest jednocześnie domem, świątynią, pałacem,
wybiegiem, jak też schronem, theatronem, hadesem, erotikonem, całą strukturą
architektury dramatycznej i erotycznej, która wspiera cykliczne wyzwalanie się
bohaterów ze zmiennych stanów ciała i ducha. To przedstawienie odpowiada
antropologicznej strukturze świata, który dąży do lokowania swoich energii w
siłach duchowych (Boga), w siłach władzy (króla), w siłach wiedzy (mędrca),
w siłach młodości (pasterza), w siłach kobiecych (żony króla) i w siłach
zbiorowych, które organizują się wokół swoich archetypalnych centrów władzy
i istnienia. Warto dodać, że po raz pierwszy w sposób tak trafny wykorzystany
został wątek mędrca (Edrisi). A także wątek transformacji, metamorfozy
natury zwierzęcej, ludzkiej i boskiej człowieka.
Gdy życie
jest tylko religijnym lub erotycznym snem, gdy jest snem tylko o młodości i
boskości, okazać się może, że w chwili przebudzenia będzie nadal żyć
tylko snami. Ale życie we śnie zamienia człowieka w kogoś, kto dokonuje ciągłych
pomyłek, kto na trwałe staje się swoim snem, fantazją lub psychotyczną złudą,
z której go już nikt nigdy nie obudzi. A gdy się obudzi spostrzeże, że jest
nagi! Jak jego „ja”, które żyje we śnie.
ZAKOŃCZENIE
Sztuka operowa odpowiada na potrzebę celebrowania stanów i zdarzeń
granicznych, ukazując je w zwolnionym tempie. Pobudza słuchacza i widza do
synestezyjnej percepcji świata, do syntoniczno-katatonicznej identyfikacji z
losami bohaterów – umarłych lub umierających, cierpiących, walczących lub
winnych swoich fantazji i czynów, wykluczających ich z obowiązującego
aktualnie systemu uznania.
Opera „Król
Roger” Szymanowskiego jest opowieścią o indywiduacji – o narcystycznej,
ranie, symbiotycznym związku z kobietą, o separacji edypalnej i o zderzeniu własnej
jaźni z powiewem duchowej mocy, która ujawnia się cyklicznie w obrazach i doświadczeniach
nicości. Szymanowski wykorzystuje historię Króla Rogera II do opowieści o własnej
stracie ojca. Podobnie jak Franz Schubert, (słowa J. W. Goethe) w swoim dziele
„Król elfów” (lub „Król olch”) ukazuje dramat ojca, który traci
syna. I tu i tam postać ojca jest emanacją „Króla” jako symbolu
ojcowskiej Jaźni.
W procesie
psychologicznej indywiduacji wielką rolę odgrywa idea „dwójni”, „podwójności”,
„diady”, „dwójedni”. Ma ona charakter reparacyjny, jest odpowiedzią na
traumatyczne doświadczenia. Zdolność do „dwójedni”, potrzeba a nawet
obsesja „dwójedni” jest podstawą wszelkich związków miłosnych. Jest
oparta na skłonnościach symbiotycznych, na potrzebie inkorporacji w obce ciało
swojego „ja”, w przypadku twórcy lub filozofa na potrzebie „płodzenia w
pięknie” (Platon).
Zjawisko „dwujedni”
znajdujemy także w twórczości artystycznej u wielu twórców. Ponad połowę
dzieł Szymanowskiego to „dzieła podwójne” literacko-muzyczne, o podwójnym
autorstwie, muzyka kompozytora i teksty poetów (Tetmajer, Kasprowicz, Berent,
Wyspiański, Miciński, Iwaszkiewicz, Iłłakowiczówna, Liebert oraz Mombert,
Buckle, Bodenstedt, Reif, Dehmel, a także Hafiz z Shirazu, Dżalaleddin Rumi,
Rabindranath Tagore, James Joyce, Homer). Podobna podwójność dotyczy dwu oper
– „Hagith” (1910) i „Król Roger” (1918-1924).
Libretto i
muzyka „Króla Rogera” Karola Szymanowskiego mogą być analizowane zarówno
z punktu widzenia teorii indywiduacji Junga, jako przekaz chrześcijańskiej
gnozy lub jeszcze głębiej, z perspektywy żydowskiej kabały, co wymaga
odpowiedniej kulturowej erudycji i kompetencji. Z pewnością taki przekaz jest
w tej operze zaszyfrowany.
Analiza
fantazjowanych przez artystyczne „ja” „psychologicznych związków” odsyła
nas do rozmaitych kontekstów literackich np. do opowiadania Marka Twaine’a
– „Książę i Żebrak”, Juliusza Słowackiego „Godzina myśli”,
Tomasza Manna „Zamienione głowy ”. Zmiana tożsamości własnej przez
dobierania sobie cudzych tożsamości jest nieustannym procesem transgresji, próbą
polepszenia lub powiększenia swojego samopoczucia, ustabilizowania swojego
„ja” na najwyższym poziomie. „Król Roger” jest obrazem indywiduacji i
„jaźni” kompozytora, który odkrywa swoje własne „ja” uwikłane w
„kompleks Edypa”;
Opera
pokazuje proces oddzielania się indywidualnego „ja” od osób znaczących
– ojca – króla, wychowawcy – mędrca, brata – Pasterza, matki – królowej
/ żony króla itd. itp. Bohaterowie opery ucieleśniają rozmaite fragmenty
„ja” twórcy, poddanego gwałtownym naciskom historii, biografii i losu.
Opera w sposób wysublimowany celebruje misterium tożsamości człowieka żyjącego
na granicy epok, opłakuje dramatyczny bieg zdarzeń indywidualnych i losy
kultury europejskiej początków XX wieku.
Operę „Król
Roger” pokazano dotychczas w Polsce: Warszawa (1926, 1965, 1983, 1986, 2000),
Gdańsk (1974), Kraków (1976, 1982), Poznań (1979), Bytom (1980), Lublin
(1982), Wrocław (1982) i w innych miastach Europy: Duisburg (1928), Praga
(1932), Palermo ( (1949, 1992), London (1975, 1976), Dortmund (1986), Bremen
(1988), w Stuttgart (1997), a także w ostatnich latach – Petersburg,
Edynburg, Bonn, Paryż, Bregenz, Madryt i Barcelona. Poznali ja też melomani za
oceanem – Buenos Aires (1981), Long Beach (1988) Sydney (1990), Buffalo
(1992), Detroit (1992) Annandale-on-Hudson (USA). Do najlepszych inscenizacji
polskich należy spektakl w reżyserii Mariusza Trelińskiego (Wrocław 2000). W
spektaklu tym wyróżniała się scenografia Borisa Kudlički i znakomicie
zagrana rola Pasterza.
BIBLIOGRAFIA
Bruhl
A.(1953), „Liber Pater. Origine et expansion du culte dionysiaque a Rome et
dans le monde Romain”, Paris
Brzezicki
E. (1970), „Histeria a skirtotymia”, „Przegląd Lekarski”, seria 2 nr 4
Burkert
W. (2001), „Starożytne kulty misteryjne”, Bydgoszcz
Cyz
T. (2008), „Powroty Dionizosa. „Król Roger” według Szymanowskiego i
Iwaszkiewicza”, Warszawa
Dover
K. J. (2004), „Homoseksualizm grecki”, tłum. J. Margański, Kraków
Downes S. (1996), „Szymanowski and Narcissism”, „Journal of the Royal Musical Association” 121.
Drake R. (1998), „The Gay Canon: Great Books Every Gay Man Should Read”, New York
Fijałkowski
P.(2007), „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym”,
Warszawa
Gallini
C. (1970), „Protesta
e integrazione nella Roma Tanica”, Bari
Granet
J.(1990), „Dionysos
contre Rome”, Pallas, 36.
Grzybkowska
T. (red.) (2008), „Dźwięk, światło, obraz w sztuce polskiej XX wieku.
Studia i Materiały”, Warszawa
Gwizdalanka
D. (2001), „Muzyka i płeć”, Kraków
Helman Z. (Ed.) (2008) „Karol Szymanowski: Works – Reception – Context”, „Musicology Today”, Warsaw
Iwaszkiewicz
J., Szymanowski K. (2000) „Libretto” [w:] Karol Szymanowski „Król Roger”
(program operowy – projekt i opracowanie. P. Chynowski, Opera Narodowa),
Warszawa
Jung
C.G. (1984), „Psychologia przeniesienia”, przeł. R. Reszke, Warszawa 1993
Kerenyi
K. (1997), „Dionizos”, przekł. I. Kania, Kraków
Kobierzycki
T. (2001), „Gnothi Seauton: dusza, charakter, jaźń, osobowość, osoba.
Dzieje pięciu pojęć”, Warszawa
Komorowska
M. (1992), „Szymanowski w teatrze”, Warszawa
Kostenbaum W. (1993), „The Queen’s Throat Opera. Homosexuality and the Mystery of Desire”, New York
Lengauer
W. (2001), „Dionizos kourotrophos. Kult Dionizosa i inicjacje młodzieży męskiej
w Grecji starożytnej. Konteksty”,
w: “Antropologia kultury. Etnografia i sztuka” t. 55, z. 1-4, ss. 68-83.
Maj
F. ( 2008), „Zarys filozofii twórczości Henryka Bergsona”, Warszawa
Mommsen
Th. (1907), „Der Religionsfrevel nach römischen
Recht” [w:] „Gesammelte Schriften”, t. III, Berlin
Nietzsche F. (1907), „Narodziny tragedii z ducha muzyki”, tłum. L. Staff, Warszawa
Pailler
J.-M. (1988), „Bacchanalia. La
répression de 186 av. J.C. a Rome et en Italie: vestiges, images, tradition”,
Rome
Palmer
Ch. (1983), „Szymanowski”, London
Schlegel,
P. (właść. P. Fijałkowski) (1987), Dawid i Jonatan, „Efebos”, nr 1.
Simsund
(1932), „Miasto tradycyjnej atmosfery muzycznej. Wywiad z Karolem Szymanowskim
z okazji dzisiejszego koncertu we Lwowie”, „Gazeta Poranna” 6 X 1932 Lwów,
w: Szymanowski 1984, ss. 431-434.
Szymanowski
K. (1984), „Pisma”, t. 1, „Pisma muzyczne”, zebrał i oprac. K. Michałowski,
wstęp S. Kisielewski, Kraków
Szymanowski
K. (1989), „Pisma”, t. 2, „Pisma literackie”, zebrała i oprac. T. Chylińska,
przedmowa J. Błoński, Kraków
Taylor-Perry R. (2003), „The God Who Comes: Dionysian Mysteries Revisited”, New York
Turcan
R. (1972), „Religion
et politique dans l'affaire des Bacchanales”, „Revue
de l’Histoire des Religions”, Nr 81, ss. 3-28.
Wieniawski
A. (1926), nr 166 i 168 „Rzeczpospolita”, 20 i 22 VI, cyt za: Szymanowski
1984, s. 493.
Vedfelt
O. (2004), „Kobiecość w mężczyźnie. Psychologia współczesnego mężczyzny”,
tłum. P. Billig, Warszawa
Zieliński
T. (1905-1910), „Iz żyzni idej”, (t. 1-4)
Zieliński
T. A. (1997), „Szymanowski. Liryka i ekstaza”, Kraków